apart

🚨 Obrona lotnisk: Potrzebujemy systemowych narzędzi prawnych, a nie gaszenia lokalnych pożarów

 

Apart

Każde lotnisko i lądowisko w Polsce ma swoją specyfikę i boryka się z innymi problemami. Jedne walczą z chciwością deweloperów, inne z absurdalnymi podatkami od nieruchomości, a jeszcze inne padają ofiarą lokalnej polityki samorządowej, zmian w planach ogólnych gmin czy chaosu właścicielskiego. Statusy prawne tych obiektów są skrajnie różne: od wielkich lotnisk aeroklubowych, przez obiekty powojskowe, aż po małe, prywatne lądowiska cywilne.

Polskie lotniska i lądowiska General Aviation padają ofiarą systemowej fali likwidacji — napędzanej przez presję deweloperską, spekulację gruntami i krótkowzroczność samorządów szukających szybkich zysków. Szczególnie groźny jest jeden z jej nurtów: strategiczne pasy startowe biorą na cel podmioty operujące pod przykrywką spółek ze Słowacji, Węgier czy Estonii. Za tymi unijnymi parawanami kryje się nieprzejrzysty, głęboko zakonspirowany kapitał — nierzadko powiązany ze wschodnimi wpływami — który bez przeszkód wchłania polską infrastrukturę.

To nie jest scenariusz teoretyczny. Na opuszczonym starym lotnisku w Nowym Mieście nad Pilicą amerykańskie samoloty już lądują, a nie udało się go sprzedać. Polskie wojsko korzysta dziś z małych lądowisk wzdłuż wschodniej rubieży — i dopiero teraz, pod presją sytuacji, okazuje się, że ta infrastruktura istnieje i ma wartość. Nikt jednak nie zadaje pytania o to, co leży dalej w głąb kraju. A leży tam — albo już nie leży, bo zostało zabudowane.

Przez ostatnie dekady przekazano i sprzedano i oddano samorządom wiele dawnych lotnisk wojskowych, bo czasy wydawały się spokojne i grunty kusiły. Czasy się zmieniły. Te obiekty powinny wracać do państwa i trafiać w ręce podmiotów lotniczych — niech tylko utrzymują je w gotowości operacyjnej, a państwo wychodzi na tym lepiej niż na jakiejkolwiek sprzedaży.

Geopolityka potrafi błyskawicznie odwrócić logikę rachunku ekonomicznego: kiedy w danym regionie pojawiają się sojusznicy z NATO, każde lądowisko — nawet to najmniejsze, dawno zapomniane — okazuje się bezcennym zapleczem logistycznym. Tego, co zostało zabudowane, nie da się odtworzyć.

Tymczasem spekulacyjny mechanizm działa bez zakłóceń. Brak odgórnej ochrony prawnej sprawia, że gminy mogą wykańczać lotniska zabójczymi podatkami i nagłymi zmianami w planach zagospodarowania przestrzennego, nie ponosząc żadnych konsekwencji. Równolegle działa drugi scenariusz: deweloper stawia osiedle tuż przy pasie startowym, nowi mieszkańcy zaczynają składać skargi na hałas, a lotnisko — które istniało tam na długo przed pierwszą cegłą — nagle staje się problemem do usunięcia. Czasem jednak winowajcą nie jest nawet deweloper — wystarczy biurokratyczna procedura. Lądowisko Roszczep firmy EvaAir pokazuje ten absurd w czystej postaci: prywatna inwestorka wyłożyła własny kapitał, zbudowała infrastrukturę, z której wojsko mogło swobodnie korzystać — i którą ULC zamknął, jak tylko mieszkańcy zaczęli płakać politykom, że jest im głośno. Miejsca pod deweloperki, magazyny i hotele są dostępne na tysiącach hektarów zwykłych gruntów — nie ma żadnego powodu, by niszczyć je akurat tam, gdzie bezpowrotnie likwiduje się infrastrukturę lotniczą. Przypadki Bednar, Warszawy-Bemowa, Bagicza, Rudnik i Roszczepu dowodzą, że obiekty o znaczeniu obronnym, sportowym i ratowniczym są w Polsce traktowane jak przeciętne działki budowlane.

Decydenci w centralnej Polsce — samorządowcy, urzędnicy planistyczni, lokalni radni — wciąż nie dostrzegają problemu, bo żaden czołg nie stoi pod ich oknem. Lądowisko w środkowej Polsce wygląda im jak nieużytek. Sprzedają je lub opodatkowują na śmierć, bo horyzont ich myślenia kończy się na kadencji, a nie na scenariuszu kryzysowym.

Państwo już raz obiecało. Uchwałą nr 228/2023 Rady Ministrów przyjęto Politykę rozwoju lotnictwa cywilnego do 2030 r., która wprost wskazuje General Aviation jako priorytet. Ministerstwo opublikowało nawet sprawozdanie z jej realizacji za lata 2023–2024 — i okazało się, że „działania mają charakter rekomendacji realizowanych na zasadach dobrowolnej współpracy”. Czyli: nic wiążącego, nic egzekwowalnego. W czasie gdy powstawały kolejne sprawozdania, z mapy Polski znikały kolejne lotniska i lądowiska. Papier jest cierpliwy.

Nie ma jednego rozwiązania, które ocaliłoby każdy obiekt z osobna — zbyt różne są ich statusy własnościowe. Państwo powinno jednak dać do ręki uniwersalne narzędzia prawne. Bez twardych przepisów na szczeblu centralnym lokalne interesy i niejasny kapitał będą powoli wymazywać lotnictwo z mapy.

Poniżej propozycja czterech filarów legislacyjnych, które jako środowisko — na czele z Aeroklubem Polskim oraz AOPA Poland — należy pilnie dopracować, przekuć w projekty legislacyjne i zacząć twardo lobbować w Warszawie.


🏛️ FILAR I: Status Infrastruktury Krytycznej (Lista Obiektów Strategicznych)

Należy wypracować systemową procedurę wpisywania kluczowych lotnisk General Aviation i lądowisk na oficjalną listę obiektów strategicznych — konkretnie: do wykazu infrastruktury krytycznej w rozumieniu art. 3 pkt 2 ustawy z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym, prowadzonego przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Alternatywnie lub równolegle — stworzenie odrębnej krajowej listy lotnisk i lądowisk o znaczeniu rezerwowym dla obronności i ratownictwa, wzorowanej na mechanizmie unijnej sieci TEN-T, której obiekty objęte są ochroną przed zmianą przeznaczenia.

Cel: Stworzenie odgórnego parasola ochronnego. Jeśli obiekt zyska taki status, lokalni urzędnicy i spekulanci tracą możliwość swobodnego decydowania o likwidacji pasa. Interes bezpieczeństwa narodowego — LPR, lotnictwo kryzysowe, rezerwy kadrowe — z mocy prawa zyskuje pierwszeństwo przed lokalną deweloperką. Konsekwencją wpisu powinna być równoległa zmiana Prawa lotniczego: utrata tytułu prawnego do nieruchomości przez podmiot lotniczy nie może być dla Prezesa ULC automatyczną przesłanką do wykreślenia obiektu z rejestru. Status lotniczy nieruchomości objętej ochroną strategiczną powinien pozostawać skuteczny wobec wszystkich — niezależnie od bieżących stosunków między użytkownikiem a właścicielem gruntu, przy jednoczesnym zagwarantowaniu właścicielowi słusznego odszkodowania.


⚖️ FILAR II: Immunitet przed „hałasem” (Nowelizacja Ustawy o Sporcie)

Środowisko motorsportu od dłuższego czasu proceduje analogiczną zmianę — wpisanie torów wyścigowych do ustawy z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie, co ma zapewnić potężną ochronę prawną przed roszczeniami o hałas. Projekt jest w toku legislacyjnym. Analogiczna zmiana powinna dopisać do tej samej ustawy lotniska szkoleniowe, aeroklubowe oraz lądowiska cywilne — i uznać uprawianie sportów lotniczych oraz prowadzenie szkoleń lotniczych za powszechne korzystanie ze środowiska w rozumieniu art. 4 ust. 1 ustawy Prawo ochrony środowiska.

Cel: Skoro aerokluby i lądowiska to bazy dla sportu — szybownictwo, akrobacja, skoki — powinny dostać taki sam immunitet przed pozwami nowych sąsiadów jak stadiony czy tory wyścigowe. Koniec z paraliżowaniem działalności ośrodków szkolenia przez nadmierne procedury administracyjne i roszczenia cywilne ze strony zabudowy, która sama wyrosła obok pasa startowego.


💰 FILAR III: Rozszerzenie zwolnień podatkowych (Koniec z pętlą finansową gmin)

Nowelizacja ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Obecnie art. 7 ust. 1 pkt 3 zwalnia z podatku od nieruchomości części lotnicze — pasy startowe, drogi kołowania, płyty postojowe — ale wyłącznie dla lotnisk użytku publicznego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 4 października 2008 r. (sygn. akt I SA/Ol 164/08) jednoznacznie wskazał, że zwolnienie to ma charakter stricte przedmiotowy — liczy się sam fakt istnienia formalnie zdefiniowanego obszaru części lotniczych, a nie intensywność bieżącego ruchu.

Cel: Rozszerzenie tego zwolnienia na każde formalne miejsce działalności lotniczej w Polsce — w tym lotniska użytku wyłącznego oraz certyfikowane lądowiska wpisane do ewidencji ULC. Zwolnienie obejmowałoby wyłącznie infrastrukturę operacyjną, pod jednym warunkiem: utrzymywania obiektu w stanie zdatnym do lotów. Koniec z karaniem finansowym podmiotów, które na własny koszt utrzymują infrastrukturę bezpieczeństwa dla państwa.


🪖 FILAR IV: Ochrona przed spekulacją (Prawo wykupu przez MON)

Specustawa dająca Ministerstwu Obrony Narodowej prawo pierwokupu oraz przymusowego wykupu na cele obronne strategicznych gruntów lotniskowych — za słusznym odszkodowaniem na podstawie przepisów ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami.

Cel: W obliczu obecnych zagrożeń geopolitycznych rozproszona sieć lotnisk to kluczowa infrastruktura dla wojska i logistyki kryzysowej. Jeśli jakikolwiek podmiot — gmina lub prywatny właściciel — próbuje zlikwidować pas pod magazyny czy hotele, państwo powinno mieć mechanizm, by wejść, zabezpieczyć ten teren i uratować beton przed zniszczeniem. Narzędzie to pozwoli też na scalenie struktury własnościowej obiektów sztucznie podzielonych w procesach prywatyzacyjnych — kończąc destabilizujące spory między współwłaścicielami, które dziś paraliżują operacyjne funkcjonowanie lotnisk.


To nie jest zamknięty, sztywny projekt — to kierunek działań, który należy podjąć i dopracować. Zamiast pisać petycje o ratowanie pojedynczych, losowych miejsc, należy stworzyć jeden potężny front i wymusić na władzach centralnych wyposażenie nas w systemowe narzędzia obrony. Jeśli to nie zostanie zrobione, lokalna polityka i niejasny kapitał wykończą lotniska po kolei — każde w inny, specyficzny sposób. Czas działać proceduralnie, merytorycznie i masowo.

#ObronaLotnisk #GeneralAviation #AeroklubPolski #AOPAPoland #UstawaOSporcie #PodatkiLokalne #InfrastrukturaKrytyczna #BezpieczeństwoNarodowe #Lotnictwo


Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *