W moim, jak się okazało błędnym przekonaniu, Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC) powinien stale szukać
kompromisu pomiędzy bezpieczeństwem wykonywania operacji lotniczych, a rozwojem
rynku lotnictwa cywilnego w Polsce. Jak wiadomo bezpieczeństwo lotnicze osiągnie maksymalną wartość, jeżeli latania nie będzie w ogóle. Z drugiej strony całkowita
samowola w lotnictwie doprowadziłaby do sytuacji kiedy
rynek rozwijałby się, ale najprawdopodobniej kosztem ofiar.
Wpis dotyczy równania wyłącznie do lewej strony wykresu
Obecne umocowanie Prezesa ULC w artykule 21 Prawa Lotniczego czyni go policjantem, który ma głęboko w poważaniu rynek lotniczy i dąży wyłącznie, z
wykorzystaniem przepisów karnych tejże ustawy, do minimalizacji sektora
lotniczego w Polsce. Całe Prawo Lotnicze jest z resztą antyrynkowe. Unijne Rozporządzenie Bazowe Parlamentu Europejskiego
1139/2018 za cel (w odróżnieniu od w.w.ustawy) stawia sobie
również rozwój rynku. Może zacytuję zapisy tego rozporządzenia:
„a)
wniesienie wkładu w szerszą unijną politykę w dziedzinie lotnictwa oraz
przyczynienie się do poprawy ogólnej skuteczności sektora lotnictwa
cywilnego;
b) ułatwienie, w obszarach objętych zakresem stosowania niniejszego
rozporządzenia, swobodnego przepływu towarów, osób, usług i kapitału,
zapewnienie równych szans wszystkim uczestnikom wewnętrznego rynku lotnictwa
oraz poprawę konkurencyjności unijnego sektora lotnictwa;”.
Poprawa ogólnej skuteczności i konkurencyjności sektora lotnictwa cywilnego nie jest celem ani ustawy, ani jasno wyartykułowanych działań rządu. Ten ostatni koncentrował się na CPK, zapominając o całej reszcie.
Prezes ULC (tzw.organ, właściwy organ) tańczy więc dokładnie
w rytm naszej ustawy Prawo Lotnicze, ze szkodą dla rynku lotniczego w Polsce.
Prezes ULC nie posiadając kompetencji (zasobów) w wielu dziedzinach nadzoruje je. Zatrudniany personel często nie spełnia unijnych standardów kwalifikacji oraz szkoleń, statystyki audytów są niejako „nabijane”, Wszystko to obniża poziom bezpieczeństwa lotniczego w naszym kraju.
na rynek jako gracz, a nie chce poprzestać na tym do czego go powołano tj.
nadzoru. Dotyczy to wielu obszarów m.in. oceny biegłości językowej i szkoleń egzaminatorów praktycznych.
nadzorującym go ministerstwem nie do końca rozumieją nawet konstytucyjną hierarchię prawa, a w szczególności nadrzędną rolę prawa unijnego. Odpowiadają oni również za chaos legislacyjny w naszym kraju. Nadzorowanie polega na egzekwowaniu przepisów prawa. Jaki ma sens wydatkowanie środków publicznych na ULC w takiej sytuacji? Stabilność i klarowność przepisów są kluczowe dla zapewnienia
skutecznych procedur operacyjnych, odpowiednich standardów
bezpieczeństwa oraz efektywnej regulacji w sektorze lotniczym.
Czego ULC nie utrąci,
to na pewno spowolni. Kodeks Postępowania Administracyjnego (KPA) stał się źródłem praw pracowniczych urzędników. Żeby było mało, w wielu przypadkach urzędnicy chcący spowolnić postępowanie i zapewnić sobie korupcjogenną arbitralność usiłują wyłączyć zastosowanie KPA w stosunku do wielu typów wniosków.
ULC będący organem administracji rządowej prowadzi postępowania nie zmierzające do wydania decyzji administracyjnej, ale złożenia doniesienia do organów ścigania. W ostatnich 4 latach 19 pilotów było ofiarami doniesienia urzędników za nierespektowanie ministerialnego rozporządzenia w sprawie wysokości nad granicami administracyjnymi miast. Realnie rzecz biorąc latanie zgodnie z jego wymogami było niemożliwe, a samo rozporządzenie narusza szereg praw wyższego rzędu, od europejskich po ICAOwskie. Jest ono ze względu na konstytucyjną hierarchię prawa po prostu nieważne. To po co nam ULC? Może wystarczy policja… .
Prawa płynące z prawa europejskiego są ograniczane np. dostępu do europejskiego zawodu egzaminatora, a elementach opcjonalnych tego prawa, które mogłyby przyczynić się do rozwoju rynku możemy zapomnieć.
Baza pytań egzaminacyjnych do podstawowych licencji (PPL,SPL, BPL) wprowadza kandydatów w błąd od początku ich lotniczej kariery co do obowiązującego w Polsce porządku prawnego i nie ma nic wspólnego z bezpiecznym lataniem. Te ogromne zagrożenie jest całkowicie lekceważone przez ULC.
Zamiast zajmować się realnym nadzorem, urzędnicy buszowali w internecie w poszukiwaniu przestępców.
Nadzorujące ULC ministerstwo nie postawiło mu żadnych prorynkowych celów.
Terminy rozpatrywania
wniosków stanowią zagrożenie dla wykonywanych później operacji lotniczych np. czas oczekiwania na licencję, na której wydanie w innych krajach potrzeba jest trzech dni, a opóźnienia
w rozpatrywaniu wniosków powodują wymierne szkody finansowe dla wnioskodawców.
Struktura urzędu jest wręcz bizantyjska, kompetencje są powielane, automatyzacja prac nie przystaje do współczesnych standardów, odpowiedzialność rozmywana jest komisjami, komitetami, zespołami, proste wnioski które mogłyby być rozpatrzone przez jednego odpowiednio upoważnionego i ogarniętego urzędnika wędrują z biurka na biurko, itp. Trudno w takiej sytuacji mówić o trosce urzędu w wydatkowaniu środków publicznych. Urząd jest w stanie roztrwonić dowolne dodatkowe pieniądze budżetowe, bez żadnych efektów dla bezpieczeństwa i/lub rozwoju rynku.
Szereg działań ULC najdelikatniej ujmując odbiega od standardów stosowanych w innych krajach unijnych np. sprawa „konwersji” licencji dla pilotów z Serbii i Turcji bez wymaganych egzaminów teoretycznych do licencji ATPL , dopuszczanie do stosowania bodajże tylko w Polsce umów B3B (w B2B są 2 podmioty, a u nas pojawia się jeszcze pośrednik), które zaburzają statystki rynku (samozatrudniony personel lotniczy używa kodów PKD zarezerwowanych dla przewoźników lub innych certyfikowanych podmiotów lotniczych) nadzorowanych przez ULC przewoźników, które trudno jest pogodzić z przepisami unijnymi.
W „Krajowym Planie Bezpieczeństwa na lata 2023-2025″ pominięto sektor lotnictwa ogólnego (za wyjątkiem ośrodków szkolenia ATO i to w kontrowersyjny sposób). Mam wrażenie, że ULC na tyle odkleił się od rzeczywistości, że nikt tam nie był na małym lotnisku, nie czyta gazet i nie ogląda telewizji.Czy jest to sektor bezwypadkowy albo nie wykonuje operacji na terenie Polski? Plan ten ukrywa rzeczywiste zagrożenia, skupia się na uzasadnieniu dofinansowania urzędu i aż prosi się o szerszą analizę w oddzielnym wpisie.
Środowisko lotnicze jest zastraszane i represjonowane co trudno jest pogodzić z „Kulturą sprawiedliwego traktowania” – Just Culture. Jej unijna definicja brzmi następująco:
„zasada Just Culture” oznacza politykę, w ramach której bezpośrednio zaangażowani operatorzy lub inne osoby nie są karani za działania, zaniechania lub podjęte przez nich decyzje, które są współmierne do ich doświadczenia i wyszkolenia, lecz w ramach której nie toleruje się rażącego niedbalstwa, umyślnych naruszeń i działań powodujących szkody;”.
Żaden przepis prawa międzynarodowego nie nakazuje posiadania „władzy” w formie jednego podmiotu, a tym bardziej organu państwowego. Przepisy unijne dopuszczają możliwość przekazaniu nadzoru wielu podmiotom zarówno kompetencyjnie jak i geograficznie. Polskie Prawo Lotnicze również przewiduje takie możliwości i można je szybko dostosować do wielu wariantów nadzoru. Tak czy inaczej chory ULC wymaga długiej i bolesnej terapii. W innych krajach problemów o jakich pisałem zasadniczo nie ma, może też w końcu u nas uda się je wyeliminować … .
Taka garść smutnych wniosków na zakończenie 2023 roku…
Oby rok 2024 przyniósł jakieś zmiany na lepsze😊


.png)

Dodaj komentarz