22ba211b 8a43 494a afea eb901acc3d35

GPS Jamming i Spoofing w lotnictwie cywilnym. PART 1 – Czym są i dlaczego dopiero teraz tak często się o nich mówi?

22ba211b 8a43 494a Afea Eb901acc3d35

W czasie ostatnich paru miesięcy temat zakłóceń
sygnałów GPS odbieranych przez samoloty przewija się często w mediach i
to nie tylko branżowych.  Okazało się, że w efekcie GPS Spoofingu systemy statków powietrznych potrafią zaskoczyć
pilotów, operatorów, nadzory lotnicze i … producentów samolotów.
Sprawa jest  dość złożona i na dzień dzisiejszy jest tutaj dużo pytań bez odpowiedzi.

GPS w lotnictwie

Lotnictwo zaczęło korzystać z
systemu GPS niemal od początku jego uruchomienia. GPS (Global Positioning System) to system nawigacji
satelitarnej obsługiwany przez USA, a ICAO w załączniku 10 do Konwencji
Chicagowskiej definiuje szersze pojęcie tj. GNSS oraz określa w stosunku do
niego stosowne standardy i rekomendacje:

Globalny system nawigacji
satelitarnej (GNSS)
. Światowy system określania miejsca i czasu, zawierający jedną lub wiele konstelacji
satelitarnych, odbiorniki pokładowe i urządzenia monitorujące integralność
systemu, w razie potrzeby wspomagany , aby
wspierać wymagania nawigacyjne dla zamierzonych operacji

Istnieje wiele odpowiedników
systemu GPS o różnym stopniu zaawansowania i  wykorzystania przez
 producentów awioniki np. europejski
Galileo, rosyjski  GLONASS, chiński Baidu,
itd. Potocznie jednak, tak jak odkurzacze nazywano przez lata Elektroluxami,
system GNSS nazywa się GPS i w dalszej części wpisu świadomie będę stosował takie
uproszczenie.

Systemy lotniczych odbiorników GNSS są zgodnie z w.w.
definicją są „wspomagane” m.in. z ziemi lub innych
systemów satelitarnych (np. z naziemnego elementu systemu GBAS lub satelit geostacjonarnych np. WAAS/EGNOS)
w celu poprawy wymaganych parametrów takich jak: dostępność, wiarygodność, dokładność itd.
Różne systemy wspomagania pozwalają  na
zastosowanie GNSS do coraz bardziej wymagających zastosowań. Obecnie system GLS
(GBAS Landing System GPSowy odpowiednik ILS) stosuje się do podejść do lądowania Kategorii I (wysokość
decyzji do 60 metrów), wkrótce spodziewane jest wprowadzenie również kategorii
II (wysokość decyzji do 30 metrów) –>
LINK

Można powiedzieć, że lotnictwo „zakochało
się” w GPS i  widziało w nim tylko świetlaną
przyszłość
. Likwidowano kosztowne w utrzymaniu naziemne pomoce nawigacyjne (np.
trasowe radiolatarnie VOR). Nowe zastosowania tego  systemu utożsamianie były nie tylko z oszczędnościami,
ale również zwiększeniem przepustowości przestrzeni lotniczych i lotnisk oraz  zmniejszeniem wpływu oddziaływania statków
powietrznych  na środowisko (hałas,
 redukcje CO2). Powszechnie zakładano, że żaden system nie zna lepiej miejsca i czasu i zaufano mu chyba trochę za bardzo.

GPS Jamming

Zjawisko zagłuszania sygnałów GPS  znane było nieomal od
początku pojawienia się tego systemu. Sygnały te  są „słabe” (mała moc) przez co stosunkowo łatwo jest je
zagłuszyć. Nawet zwiększenie ich mocy w nowych generacjach satelitów nie
do końca rozwiązuje ten problem. 

Lotnictwo było przygotowane
na GPS Jamming z banalnej przyczyny, bo nie można było zgodnie z normami
zakładać  100 % dostępności  sygnałów GPS.

Jeżeli system zarządzanie lotem  (FMS) nie odbiera sygnału GPS to przechodzi w
inny tryb wyznaczania pozycji  w
zależności od wyposażenia i przyjętych algorytmów  np.:

– DME-DME (radioodległościomierze)

– VOR-DME (radiolatarnia)

– starszy INS (system bezwładnościowy) /nowszy IRS (bezwładnościowy
system odniesienia)

– klasyczna nawigacja zliczeniowa (s=t*v).

Metody te pozwalały utrzymać się w wymaganych parametrach tras
lotniczych bez sygnału GPS, a nawet w przypadku „update” DME-DME wykonać procedury
przylotu/odlotu (bez końcowego podejścia do lądowania).

Systemy nawigacyjne szacują swoją dokładność poprzez
zdefiniowany w ICAO Performance-based Navigation Manual-u parametr NSE (Navigation
System Error), zwany w nomenklaturze Boeinga ANP (ACTUAL NAVIGATION PERFORMANCE),  Airbusa EPE (ESTIMATED POSITION ERROR, Embraera i Garmina EPU (ESTIMATE OF POSITION UNCERTAINTY).

Systemy FMS wykorzystujące w.w. sensory sprawdziły się zanim pojawił się GPS i
obecnie wykorzystuje się te możliwości jako swoisty „backup” na wypadek braku lub zagłuszenia jego sygnałów. Jeżeli z kolei  uległyby
one awarii, to możliwe są jeszcze dalsze  scenariusze np. w obszarach gdzie jest pokrycie
radarowe pilota w nawigacji może wspomóc kontroler (o ile ktoś nie zakłóci możliwości
korespondencji radiowej) lub pilot prowadzi sam nawigację zliczeniową jakiej uczył
się na początku swojej kariery lotniczej, opierając się jeżeli jest to możliwe, o to co
widzi za oknem i mapę.

Jammery są powszechnie dostępne, na allegro  jest ich wręcz całe mnóstwo, a w produkcji jamerów lotniczych (duży zasięg) wyspecjalizowali się Rosjanie, prezentując je na
wielu targach międzynarodowych.  Smaczku
sprawie sprawa zakupów tych urządzeń od firmy Aviaconversiya zarządzanej nomen
omen przez  Olega Antonova  (zbieżność nazwisk przypadkowa) przez amerykański
departament obrony w 2002 roku. Być może miała to być rekompensata za rezygnację
z kontraktu z innym krajem lub cena za poznanie możliwości urządzenia LINK . Wypasiony model z zasięgiem do 200 km z ziemi to był wydatek około 50 tys $, być może dzisiaj jeszcze taniej.

Jammery mogą zakłócać wszystkie systemy GNSS i na różnych pasmach,
włączając to rosyjski GLONASS.

 GPS Spoofing

Atak Spoofing polega na oszukiwaniu odbiorników GPS fałszywym
sygnałem, tak aby przypominał on „zwykły” sygnał GPS lub
retransmitowanie wcześniej zarejestrowanego sygnału GPS w innym miejscu i
czasie.   W efekcie odbiorca ma uzyskać  niepoprawną pozycję 3D lub czas. Sygnały
GPS są jak pisałem wcześniej małej mocy, przez co  łatwe do „nadpisania” oraz otwarte w wersji cywilnej. Istnieje
wiele form ataku GPS Spoofing, a jedną z nich jest atak „carry-off„.  Zaczyna się
on  od nadania sygnału GPS
zsynchronizowanego z oryginalnym sygnałem obserwowanym przez cel ataku. Siła
sygnału fałszowanego jest stopniowo zwiększana i zmieniana w stosunku do
oryginalnego sygnału. Podejrzewa się, że  w ten sposób przechwycono dron Lockheed
RQ-170  w Iranie w 2011 roku. W 2013 roku
zespół naukowców Uniwersytetu w Teksasie udowodnił możliwość „cichego uprowadzenia”
jachtu wartego 80 milionów dolarów –> LINK . Już wtedy mówiło się o
zagrożeniach dla sektora transportu jakie niesie za sobą GPS spoofing
. Minęło ponad 10 lat od tych wydarzeń  i sektor lotniczy wydaje się być takimi atakami
co  nieco zaskoczony.
Najwięcej o spoofingu mówiło się w środowisku dronowym i tam powstał obrazek ilustrujący działanie takiego systemu:

Clipboard01

Za mniej niż 1 000 złotych można kupić spoofer ,  który potrafi zaprowadzić kierowcę samochodu nie pod inny niż zamierzony adres lub wyprowadzić go na drogę jednokierunkową „pod prąd”, ale nie spotkałem
się jeszcze z ofertami do „zastosowań lotniczych” (większa moc) –> LINK .

Rozwiązania o większej mocy potrafią poważnie zakłócić nawigację statków powietrznych na dużym obszarze.

Ostatnio na OPS GROUP pojawiła się cała seria artykułów o sporej ilości  samolotów,
które nie tylko zostały wprowadzone w błąd dotyczący swojej pozycji, ale co
gorsza utraciły swoje zdolności nawigacyjne
, zegary w samolotach potrafiły pokazywać czas przesunięty o kilka godzin —>  LINK .

Sytuacja w której zacytuję dosłownie za OPS  Group „In the Baghdad FIR, the crew of a (Boeing) 777 enroute were essentially forced to ask “What time is it, and where are we? ” wydaje się wprost niebywałą.  Backup-y systemu FMS, o których pisałem wyżej w wielu przypadkach zawiodły. Do tej pory wielu lotników wróżyło wyłączenie systemu GPS przez USA, a okazało się, że jest jeszcze gorszy wariant. Sygnały GPS potrafi „zepsuć” w miarę niezawodny do tej pory system INS/IRS. Sprawa stała się poważna,   FAA
wydało memo do operatorów –>
LINK ,  a  EASA specjalny biuletyn bezpieczeństwa –>   LINK. Producenci samolotów nie przygotowali dla pilotów specjalnych procedur na wypadek spoofingu oraz nie opisali szczegółowo konsekwencji jaki może on przynieść dla poszczególnych systemów samolotu, bo nikt ich do tego nie zobowiązywał. Nadzory lotnicze o spoofingu wiedziały od dawna, ale spały dopóki nie obudzili ich dziennikarze.

 Pisały o tym zarówno światowe mainstreamowe media np. LINK  jak i krajowe LINK.

Zakłócenia występują głównie w okolicach działań wojennych lub
miejscach szczególnie strzeżonych (np. bazy wyrzutni rakiet). Z zakłóceniami tymi wojsko jest jednak niejako obyte: może ono jednak korzystać z sygnałów specjalnie przeznaczonych
do zastosowań
militarnych , a systemy
wspomagania stosowanych tam odbiorników są często bardziej wyrafinowane, niż te używane obecnie w lotnictwie cywilnym. Dla nich zakłócanie odbiorników (szczególnie od kiedy drony weszły na scenę teatru działań wojennych) to normalka, a być może trzeba będzie sięgnąć w przyszłości do stosowanych tam rozwiązań.

Strefy zakłóceń są
teraz tak duże (od Rumunii  do Egiptu, a dalej Azerbejdżan po Iran),
że transport lotniczy z Europy  do Azji uwzględniający  restrykcje nad Rosją nie jest w stanie ich ominąć, chyba że byłyby to loty przez
biegun północny (blisko przylegający do tejże Federacji Rosyjskiej). 

Strefy%20interferencji

Strefy zwiększonej interferencji gps (jamming i spoofing) z serwisu gpsjam.org . Kolorem czerwonym zaznaczone są miejsca gdzie ponad 10 % samolotów zaraportowało zmniejszona dokładność nawigacji.

Lotnictwo cywilne dostaje te problemy niejako „w promocji”, bo po prostu lata za blisko miejsc konfliktów, gdzie zakłócenia stały się wręcz standardem. Myślę, że czarnym snem sił obrony jest przepuszczenie taniego drona z prostym GPSem przenoszącego bombę niespodziankę, bo jego zestrzelenie może być droższe niż zmylenie, a „denerwowanie” samolotów pasażerskich w rejonach gdzie zapewniona jest służba radarowa jest raczej efektem wtórnym. Trudno na dzisiaj mówić o zamierzonych atakach na samoloty pasażerskie.  Co stałoby się jednak, jeśli ktoś świadomie dokonałby ataku GPS Spoofing na przykład w godzinach szczytu ruchowego nad  pozbawioną kontroli radarowej przestrzenią nad Atlantykiem Północnym (NAT), gdzie obecnie duża liczba samolotów wykonuje loty pomiędzy Europą a Ameryką ze zmniejszoną separacją (specyfikacja RNP-4, która wymaga GPS) i wszystkim tym statkom powietrznym raptem  na gustownych telewizorach wyświetliłaby się pozycja różniąca się od rzeczywistej o kilka stopni, a zegary pokładowe pokazywałyby czas przesunięty o kilka godzin (!) ? Nie wiem😓.

Państwo stosujące spoofing na dużą skalę musi niekiedy dokonywać trudnego wyboru pomiędzy narażeniem jego  obywateli znajdujących się w samolotach pasażerskich i tych znajdujących się na ziemi i tutaj mamy przykład z Izraela —> LINK. Jeżeli połączy się możliwości GPS Spoofingu i Sztucznej Inteligencji (AI) to skutki takiego mariażu  mogą być wręcz trudne do wyobrażenia. 

Brakuje też uregulowań prawnych w zakresie zakłócania sygnałów GPS, być może dlatego, że z jednej strony wiążą  się one z utrudnianiem życia innym (nawet z narażaniem na niebezpieczeństwo), mamy do czynienia z „kradzieżą” sygnału, to z drugiej strony jednak są fundamentalne  prawa do prywatności i obrony.

Jak do tego doszło, że GPS Spoofing potrafi oszukać wyrafinowane przecież systemy samolotów pasażerskich oraz kwestii wielu pytań bez odpowiedzi rozwinę w  kolejnym wpisie. Nie obejdzie się bez technikaliów. Sprawa dotyczy nie tylko mylnych wskazań pozycji i czasu lub  degradacji możliwości nawigacyjnych samolotów, ale oddziaływuje również na ich inne systemy mogąc stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa wykonywanych operacji lotniczych.

PART 2 – „Konsekwencje GPS Spoofingu” —> LINK.

 


Opublikowano

w

, , , , ,

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *