Krótkie odpowiedzi, zachęcające do dalszej lektury wpisu:
a) Nie jest ono prawnie wiążące.
ulegać panice.
Warto zerknąć również na WYTYCZNE NR 12 PREZESA URZĘDU LOTNICTWA CYWILNEGO z dnia 21 października 2019 r. w sprawie ogłoszenia akceptowalnych sposobów spełnienia wymagań oraz materiałów zawierających wytyczne do rozporządzenia Komisji (UE) nr 923/2012. Dziennik Urzędowy ULC – 22 października 2019 r. poz 72, dalej będę nazywał je „wytyczne do SERA„.
Jak ktoś woli to dostępna jest SERA po angielsku razem z AMC i GM.
Odwołam się również do ROZPORZĄDZENIA WYKONAWCZEGO KOMISJI (UE) 2017/373 z dnia 1 marca 2017 r. ustanawiające wspólne wymogi dotyczące instytucji zapewniających zarządzanie ruchem lotniczym/służby żeglugi powietrznej i inne funkcje sieciowe zarządzania ruchem lotniczym oraz nadzoru nad nimi, uchylające rozporządzenie (WE) nr 482/2008, rozporządzenia wykonawcze (UE) nr 1034/2011, (UE) nr 1035/2011 i (UE) 2016/1377 oraz zmieniające rozporządzenie (UE) nr 677/2011. Określa ono w dodatku 1 (katalog danych lotniczych) wymagania dotyczące publikacji przestrzeni powietrznych ATS oraz specjalnego przeznaczenia w zakresie m.in. rodzajów stref, ich identyfikacji, wyznaczania granic bocznych stref, dokładności publikacji i map. Dalej będę je nazywać „Rozporządzenie (UE) 2017/373″.
Warto też zerknąć do AIP Polska. – znajdziemy tam powielenie przepisów w/w Rozporządzenia oraz SERA:
– w dziale ENR 5.1: w pkt 2 „Każda strefa ma możliwie najmniejsze wymiary i wytyczona jest prostymi geometrycznymi granicami takimi jak koło, trójkąt, wielobok itp.”, a w pkt 3, że każda strefa musi mieć oznaczenie i unikalny numer.
Na deser proponuję lekturę Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 376/2014 z dnia 3 kwietnia 2014 r. w sprawie zgłaszania, analizowania i monitorowania zdarzeń w lotnictwie cywilnym, zmieniające rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 996/2010 Parlamentu Europejskiego i Rady oraz uchylające dyrektywę 2003/42/WE Parlamentu Europejskiego i Rady oraz rozporządzenia Komisji (WE) nr 1321/2007 i (WE) nr 1330/2007, dalej nazywał je będę „Rozporządzeniem (UE) 376/2014„. Określa ono założenia zasady Kultury Sprawiedliwego Traktowania „Just Culture„.
Mam nadzieję, że nikogo nie wystraszyłem tymi szczegółami, sprawa dotyczy tak naprawdę kilku przepisów i stosowania hierarchii prawa, która była chyba na WOS, a na który raczej nasi włodarze nie chodzili.
- Konstytucja;
- Ratyfikowane umowy międzynarodowe (nie byliśmy wtedy jeszcze w UE, więc nie napisano w niej wprost o prawie UE).
- Ustawy krajowe;
- Rozporządzenia do ustaw.
- Sprawy uregulowane rozporządzeniem nie mogą być przedmiotem regulacji prawa krajowego.
- Niezależnie od pierwszeństwa stosowania rozporządzeń wspólnotowych w prawie krajowym państw członkowskich UE, w przypadku sprzeczności prawa krajowego z rozporządzeniem konieczne jest dostosowanie krajowych przepisów do rozporządzenia dalsze obowiązywanie przepisów krajowych sprzecznych z rozporządzeniem prowadzi bowiem do „niejasności natury rzeczowej”, a uprawniony „pozostawiony jest w stanie niepewności” co do możliwości powołania się na prawo wspólnotowe.
- Zgodnie z zasadą wyższości prawa wspólnotowego bezpośrednio stosowane postanowienia traktatu oraz akty wydawane przez instytucje nie tylko powodują w stosunku do prawa krajowego państw członkowskich, od chwili wejścia w życie, nieskuteczność z mocy prawa wszelkich sprzecznych z nimi obowiązujących przepisów prawa krajowego,
- Zakazane jest podejmowanie przez państwa członkowskie UE „działań implementujących rozporządzenie, których przedmiotem byłaby zmiana znaczenia lub uzupełnienie przepisów rozporządzenia”.
- Prawo Parlamentu Europejskiego (np, Bazowe 1139/2018) i Komisji Europejskiej (np. 923/2012)
- Prawo Lotnicze
- Rozporządzenia ministerialne na podstawie upoważnienia krajowego Prawa Lotniczego.
SERA.2005 Zgodność z prawem lotniczym
Użytkowanie statku powietrznego zarówno podczas lotu, jak i na polu ruchu naziemnego lotniska lub w miejscu operacji lotniczej, odbywa się zgodnie z przepisami ogólnymi, obowiązującymi przepisami lokalnymi, a podczas lotu ponadto z:
a) przepisami wykonywania lotów z widocznością; lub
b) przepisami wykonywania lotów według wskazań przyrządów.
SERA.3101 Niedbałe lub nierozważne użytkowanie statku powietrznego
SERA.3105 Minimalne wysokości lotu
f) Z wyjątkiem sytuacji, gdy jest to konieczne ze względu na start lub lądowanie lub gdy uzyskano zezwolenie właściwego organu, lot VFR nie jest wykonywany:
Statki powietrzne nie mogą wykonywać lotów w strefie zakazanej ani ograniczonej, której dane szczegółowe zostały należycie opublikowane, chyba że loty te odbywają się zgodnie z warunkami ograniczeń lub na podstawie zezwolenia państwa członkowskiego, nad którego terytorium ustanowiono te strefy.”.
Co to znaczy „należycie opublikowane”, wyjaśnia autor prawa, czyli EASA Link –> Należyta publikacja wg EASA:
„Rozporządzenie (UE) 2017/373 definiuje strukturę i zawartość AIP państwa, a także definiuje pojęcia „strefy zabronionej” i „strefy ograniczonej”. Zgodnie z rozporządzeniem (UE) 2017/373 wymagane jest opublikowanie odpowiednich informacji dotyczących takich obszarów w AIP w sekcji „ENR 5.1 Strefy zabronione, ograniczone i niebezpieczne” oraz przedstawienie ich na odpowiednich mapach lotniczych, aby społeczność lotnicza była świadoma istnienia takich obszarów ze względu na ich znaczenie operacyjne. Wymóg publikacji takich obszarów w AIP ma zastosowanie również wtedy, gdy takie akty regulacyjne są publikowane również w inny sposób (np. w biuletynie rządowym) w obrębie państwa, jako część jego systemu prawnego lub administracyjnego. „
PRZEPISY OGÓLNE
OBOWIĄZUJĄCE PRZEPISY LOKALNE Decyzja ED 2020/007/R
Obowiązujące przepisy lokalne obejmują lokalne przepisy lotniskowe publikowane w odpowiednich Publikacjach Informacji Lotniczych (AIP).Takie lokalne przepisy lotniskowe mogą zawierać wymagania dotyczące pracy transpondera statku powietrznego w polu ruchu naziemnego lotniska, w celu zapewnienia przekazywania danych dozorowania organowi służb ruchu lotniczego zapewniającym służby na lotnisku, a także innym organom lotniska (np. usługi zarządzania płytą postojową).
PRZEPISY OGÓLNE
Przy
ustalaniu, czy lot będzie wykonywany zgodnie z przepisami wykonywania
lotów z widocznością lub zgodnie z przepisami wykonywania lotów według
wskazań przyrządów, pilot może zdecydować o wykonywaniu lotu zgodnie z
przepisami wykonywania lotów według wskazań przyrządów w warunkach
meteorologicznych dla lotów z widocznością (VMC) lub może być
zobowiązany do tego przez właściwy organ.
zgodnie z wymogami Rozporządzenia (UE) 923/2012 (SERA), a w
szczególności z przepisami SERA.5005 i SERA.3105 oraz czy nie naruszyliśmy
którejś ze opublikowanych w AIP stref (kontrolowanej, R, P, D)? Pamiętamy, o czym pisałem wyżej, że ministerialny gniot, wyłączył przestrzenie nad miastami ze stref ograniczonych R. Jeżeli lecieliśmy zgodnie z przepisami SERA i dostaliśmy zaproszenie w tej sprawie od organów ścigania, to radzę poprosić o poradę adwokata. Jeżeli jednak naruszyliśmy przepisy SERA, to radzę nie czytać dalej, tylko szybko zadzwonić do bardzo dobrego adwokata, bo grozi Ci kara 5 krotnie większa niż za latanie niesprawnym samolotem!
naruszeniem zdefiniowanej , wprowadzonej i „opublikowanej należycie” zgodnie z przepisami
przestrzeni powietrznej, tylko „zakazem” czyli formą bez treści. To tak
jakby. minister zakazał jeździć po drogach, ale zapomniał postawić na
nich barierek, zakazów wjazdu lub ruchu. Minister utracił też już dawno temu prawo zmieniania zasad ruchu lotniczego.
właściwy do spraw transportu. Jeżeli przestępstwo zostało popełnione
nieumyślnie, to potencjalna kara spada do grzywny, ograniczenia wolności lub
pozbawienia wolności do roku. czyli dokładnie tyle samo, co za lot statkiem powietrznym bez licencji i badań. Wniosek jest taki, że latanie bez licencji wiąże się z mniejszą karą w przypadku naruszenia przepisów ruchu lotniczego, bo trudno wtedy mówić o ich świadomym naruszeniu..
byłby zakończony, ale zawiadamiający o popełnieniu przestępstwa
świadomie lub nieświadomie mogą wejść w inną ślepą uliczkę i twierdzić, że
naruszyliśmy przepisy ruchy lotniczego, co karane jest identycznie jak
występek wymieniony wyżej czyli karą do 5 lat pozbawienia wolności.
Celem Ministerialnego gniota nie była nawet ochrona dóbr wymienionych w Art. 119 ust. 3 Prawa Lotniczego tj. obronności
państwa, bezpieczeństwa publicznego, ochrony przyrody oraz bezpieczeństwa
ruchu lotniczego.
Wszystkie te. dobra są należycie chronione w
przepisach SERA opracowanych przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa
Lotniczego i uchwalonych przez Komisję Europejską na podstawie delegacji
Parlamentu Europejskiego.
Jestem
w stanie nawet bronić tezy przeciwnej, że ministerialne rozporządzenie
w zakresie wysokości lotów nad miastami zagraża bezpieczeństwu ruchu
lotniczego i wprowadza tylko chaos prawny. Do zmiany ministerialnego
rozporządzenia w 2019 roku nad miastami wprowadzone były (lepiej lub
gorzej) strefy ograniczone R, których definicja znajduje się w SERA,
najprawdopodobniej ze względu na ochronę środowiska i w porozumieniu z ministrem ochrony środowiska. Dobrem chronionym nie może być jednak frustracja ministra dotycząca rzekomej nieprecyzyjności standardów międzynarodowych.
Jeżeli istniały jednak gdziekolwiek ustawowe przesłanki do zmiany minimalnych wysokości lotów nad miastami ponad te określone przez SERA, a minister nie zabezpieczył skutecznej ochrony stosownych wymienionych w Prawie Lotniczym dóbr, to sprawa ta powinna być bezwzględnie wyjaśniona do samego końca.
Albo rybki, albo akwarium…
Czy naruszenie przepisów ruchu lotniczego w ogóle może lub być powinno przedmiotem postępowania karnego?
Polskie Prawo Lotnicze kryminalizuje w art. 212 ust.1 lit a) naruszanie przepisów dotyczących ruchu lotniczego w obszarze gdzie lot się odbywa. Jest to pojęcie znacznie szersze niż naruszenie przestrzeni powietrznej, a już niezamierzony lot w warunki IMC w locie VFR , może być kuriozalnie przedmiotem zainteresowania organów ścigania. Mam wrażenie , że nie o to chodziło ustawodawcy, bo co innego to kaczki (naruszenie przestrzeni), a co innego to drób (przepisy ruchu lotniczego, z których zidentyfikowaniem mają problemy nawet urzędnicy). W polskim systemie prawnym Prezes Urzędu nie posiada kompetencji związanych z postępowaniem wyjaśniającym opartym na odpowiedzialności karnej, co nie wyłącza możliwości stosowania sankcji administracyjnych, w tym kar
pieniężnych. Organy ścigania (uprawnione do postępowań wyjaśniających) z kolei nie mają wystarczającej wiedzy w zakresie przepisów ruchu lotniczego, aby prowadzić dochodzenia w sprawie ich naruszeń. Powstaje więc błędne koło i rodzi się naturalne pytanie kto, w jakim zakresie i zgodnie z jaką procedurą bada i podejmuje dalsze decyzje chociażby w wąskim zakresie naruszeń przestrzeni powietrznej.
Przepisy dotyczące zgłoszeń na rzekome naruszenia prawa lotniczego, a w szczególności przepisów ruchu lotniczego uregulowane zostały w Rozporządzeniu (UE) 376/2014 i zgodnie z jego art. 1 ust. 2 „Jedynym celem zgłaszania zdarzeń jest zapobieganie wypadkom i incydentom, a nie przypisywanie winy lub odpowiedzialności.„.
W art. 15 ust.2 tegoż Rozporządzenia zapisano „ Państwa członkowskie, Agencja i organizacje nie udostępniają ani nie wykorzystują informacji o zdarzeniach: a) w celu przypisania winy lub odpowiedzialności”
i dalej w ust.
„4. Państwa członkowskie zapewniają współpracę swoich właściwych organów, o których mowa w art. 6 ust. 3, i swoich właściwych organów odpowiedzialnych organizację wymiaru sprawiedliwości w drodze zawartych wcześniej porozumień administracyjnych. Celem tych zawartych wcześniej porozumień administracyjnych jest zapewnienie właściwej równowagi między, z jednej strony, potrzebą odpowiedniej organizacji wymiaru sprawiedliwości, a z drugiej strony — ciągłą dostępnością informacji dotyczących bezpieczeństwa.”
Do czasu wejścia w życie tegoż rozporządzenia przyjęło się, że środowisko lotnicze najlepiej dyscyplinuje się w zakresie przepisów ruchu lotniczego Przepisami Karnymi Prawa Lotniczego, a nie sankcjami administracyjnymi np. zawieszenie licencji lub karami pieniężnymi (ze szkodą dla Skarbu Państwa). Trzeba pamiętać, że inicjatywa ustawodawcza w zakresie Prawa Lotniczego leży głównie po stronie Ministerstwa Infrastruktury i Prezesa ULC, dla których dochody budżetu są mniej ważne niż wygoda wyręczenia się wymiarem sprawiedliwości. Nie rozumieli oni i nie rozumieją do dziś, że w zarządzaniu bezpieczeństwem karanie ludzi, którzy są z natury omylni, jest bezwartościowe, przez co odbiegaliśmy w tym zakresie daleko od standardów europejskich.
ULC stworzył wewnętrzny system do wypychania spraw do organów ścigania. Wystarczy spojrzeć na Regulamin Organizacyjny Urzędu, z którego wynika, że:
„§ 9. 1. Do podstawowych zadań każdej komórki organizacyjnej oraz samodzielnego stanowiska, w zakresie ich właściwości, należy:…
19) wnioskowanie do LEP, na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego, o przygotowanie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa lub wniosku o ukaranie w sprawach o wykroczenia – zgodnie z odrębnym aktem prawa wewnętrznego;„
A z kolei do zadań Departamentu Prawno-Legislacyjnego (LEP) należy:
„5) przygotowywanie, na podstawie zgromadzonego przez komórki organizacyjne materiału dowodowego, zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa lub wniosków o ukaranie w sprawach o wykroczenia, w szczególności w zakresie odpowiedzialności określonej w przepisach art. 210 – 212 ustawy;”.
Nie neguję konieczności zgłaszania przestępstw do organów ścigania, ale z tych zapisów jasno wynika, że urząd wchodzi w kompetencje organów ścigania i to w pewnej hierarchicznej strukturze. Takie zbieranie dowodów nie ma nic wspólnego ze zbieraniem dowodów przez organ administracji publicznej , zaś postępowania urzędu nie muszą wcale zmierzać do wydania wydaniem decyzji administracyjnej.
Mamy
więc przykład jak wygląda w praktyce Just Culture w Polsce. Prezes ULC
zachęca do podpisania deklaracji Just Culture, sam ją podpisał, ale czy sam ją stosuje?
W ramach wdrażania tego Rozporządzenia UE Prezes ULC na podstawie Art. 135c Prawa Lotniczego prowadzi stosowną bazę zgłoszeń i poddaje je analizie.
Zgodnie z ust. 4 tego samego artykułu „Dane osobowe przetwarzane w związku z przyjęciem zgłoszenia, o którym
mowa w ust. 1 i 2, są przechowywane przez 14 dni od dnia zgłoszenia zdarzenia.”
Ust. 7 z kolei stanowi (niejako powielony w art. 212a Prawa Lotniczego w zakresie nie podlegania karze) „Z zachowaniem przepisów prawa karnego, nie wszczyna się postępowania
w odniesieniu do naruszeń prawa popełnionych z winy nieumyślnej, z wyjątkiem
przypadków rażącego niedbalstwa, o których dowiedziano się tylko na podstawie
zgłoszenia” zarejestrowanego w tej bazie.
przepisach SERA opracowanych przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa
Lotniczego i uchwalonych przez Komisję Europejską na podstawie delegacji
Parlamentu Europejskiego.
w stanie nawet bronić tezy przeciwnej, że ministerialne rozporządzenie
w zakresie wysokości lotów nad miastami zagraża bezpieczeństwu ruchu
lotniczego i wprowadza tylko chaos prawny. Do zmiany ministerialnego
rozporządzenia w 2019 roku nad miastami wprowadzone były (lepiej lub
gorzej) strefy ograniczone R, których definicja znajduje się w SERA,
najprawdopodobniej ze względu na ochronę środowiska i w porozumieniu z ministrem ochrony środowiska. Dobrem chronionym nie może być jednak frustracja ministra dotycząca rzekomej nieprecyzyjności standardów międzynarodowych.
pieniężnych. Organy ścigania (uprawnione do postępowań wyjaśniających) z kolei nie mają wystarczającej wiedzy w zakresie przepisów ruchu lotniczego, aby prowadzić dochodzenia w sprawie ich naruszeń. Powstaje więc błędne koło i rodzi się naturalne pytanie kto, w jakim zakresie i zgodnie z jaką procedurą bada i podejmuje dalsze decyzje chociażby w wąskim zakresie naruszeń przestrzeni powietrznej.
więc przykład jak wygląda w praktyce Just Culture w Polsce. Prezes ULC
zachęca do podpisania deklaracji Just Culture, sam ją podpisał, ale czy sam ją stosuje?
mowa w ust. 1 i 2, są przechowywane przez 14 dni od dnia zgłoszenia zdarzenia.”
w odniesieniu do naruszeń prawa popełnionych z winy nieumyślnej, z wyjątkiem
przypadków rażącego niedbalstwa, o których dowiedziano się tylko na podstawie
zgłoszenia” zarejestrowanego w tej bazie.
Wynikający z art. 304 k.p.k. społeczny, a dla instytucji państwowych – prawny obowiązek zawiadomienia organów ścigania o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu nie ma zastosowania do w.w. zgłoszeń, bo po co informować o „przestępstwach”, co do których nie można wszcząć postępowania i nie jest karalne.
W obecnym stanie prawnym sprawdzenie istnienia zgłoszenia w bazie CBZ (teraz chyba ECCAIRS) o której była mowa wyżej jest kluczowe dla ustalenia czy w ogóle można wszcząć postępowanie karne lub nie następuje wyłączenie karalności. Czasu na to jest mało, bo po 14 dniach ULC musi zatrzeć część śladów tzn. zaanonimizować zgłoszenie.
ULC nie ma ani uprawnień, ani czasu aby stwierdzić czy zdarzenie polegające na naruszeniu przepisów ruchu lotniczego nastąpiło z winy umyślnej pilota, a już samej informacji o zdarzeniu nie może udostępniać w celach postępowań karnych.
„Panie władzo, proszę sprawdzić najpierw czy zdarzenie nie było w bazie prowadzonej przez ULC”.
Rozporządzenie UE zostało wdrożone wyrywkowo do polskiego systemu prawnego bez głębszej refleksji.
Przede wszystkim nie uregulowano w stosownych przepisach kwestii współpracy organów lotniczych z wymiarem sprawiedliwości, o czym mowa jest Rozporządzeniu UE.
Nie przygotowano organów ścigania do prowadzenia dochodzeń w nowej rzeczywistości prawnej..
Bez wątpienia pierwszym adresatem zgłoszeń powinien być ULC, a dalej dopiero w stosownych przypadkach mogą wejść do akcji organa ścigania lub bezpośrednio Sąd Karny (jeżeli się stworzy taką możliwość). Urząd nie ma umocowania do prowadzenia postępowań, które nie prowadzą do decyzji.
Nie rozważono opcji wyeliminowania „naruszeń przepisów ruchu lotniczego” z kategorii sankcji karnych i przeniesienie go do sankcji administracyjnych. Można było go również ograniczyć np. do naruszeń pewnych przestrzeni.
Nie zobowiązano Prezesa ULC do wdrożenia zasad Just Culture w samym ULC. Zgodnie z Rozporządzeniem UE 376/2014 „zasada just culture” oznacza politykę, w ramach której bezpośrednio zaangażowani operatorzy lub inne osoby nie są karani za działania, zaniechania lub podjęte przez nich decyzje, które są współmierne do ich doświadczenia i wyszkolenia, lecz w ramach której nie toleruje się rażącego niedbalstwa, umyślnych naruszeń i działań powodujących szkody.
Inne nadzory poważnie podeszły do sprawy i opracowały dostępne publicznie schematy postępowań dotyczące zgłoszeń. Zainteresowanym polecam opublikowany przez CAA na końcu tego dokumentu –>LINK schemat postępowania dotyczącego naruszenia przestrzeni powietrznej. Zaczyna się od przesłania listu informacyjnego, obowiązku ukończenia specjalnego kursu online lub w ławce dotyczącego przestrzeni, potem jest doszkolenie w ATO lub nawet egzamin praktyczny, aż po zawieszenie licencji. TO JEST JUST CULTURE! U nas do akcji wchodzi kulturalny prokurator.
U nas Prezes ULC nie był łaskaw ujawnić sposobu analizy zgłoszeń w poszczególnych obszarach nadzoru, a w tym sposobu chociażby uwzględniania doświadczenia i wyszkolenia pilota, co rodzi obawy o to, że może on być arbitralny, a brak transparentności rodzi zawsze obawę o możliwość korupcji. Podobnie sprawa się ma z wszelkim działania podjętymi „z urzędu”na podstawie donosów (nie powinno się dopuszczać do alternatywnego w stosunku do oficjalnego kanału zgłoszeń) czy np. analizy mediów społecznościowych w czasie pracy urzędników. Każda komórka lub samodzielne stanowisko może zawnioskować do prawników ULC, aby zostało sformułowane doniesienie do organów ścigania, co zdecydowanie odciąża ich pracę. Można wysnuć wręcz wniosek, że organ władzy publicznej zajmuje się przygotowaniem materiału dowodowego do postępowań karnych.. To jest raczej parodia zasad JUST CULTURE! Moje odczucie jest takie, że ciągle trwa lotnicza „władza” ludowa.
Nawet za komuny nie represjonowano tak środowiska lotnczego, co prawda w starej Ustawie Prawo Lotnicze z 31 Maja 1962 r. pilot dla uzyskania licencji oprócz lotniczych musiał się jeszcze wykazać kwalifikacjami moralnymi (art. 38 ust. 1), tak już naruszenie prrzepisów ruchu lotnczego rozpatrywało kolegium karno-administracyjne (art. 92) i zagrożene było karą 3 miesięcy aresztu lub grzywną do 4 500 złotych. Prawo to było proste i czytelne. Byliśmy wtedy bliżej zasad Just Culture niż teraz.
Wyjdźmy więc z mentalnej komuny, nie zagrażajmy bezpieczeństwu lotniczemu, pozwólmy robić organom ścigania to na czym się znają, przeczytajmy chociaż jedno rozporządzenie UE od A do Z i wdróżmy je do końca.
Reasumując…
Rozporządzenie UE zostało wdrożone wyrywkowo do polskiego systemu prawnego bez głębszej refleksji.
Przede wszystkim nie uregulowano w stosownych przepisach kwestii współpracy organów lotniczych z wymiarem sprawiedliwości, o czym mowa jest Rozporządzeniu UE.
Nie przygotowano organów ścigania do prowadzenia dochodzeń w nowej rzeczywistości prawnej..
Bez wątpienia pierwszym adresatem zgłoszeń powinien być ULC, a dalej dopiero w stosownych przypadkach mogą wejść do akcji organa ścigania lub bezpośrednio Sąd Karny (jeżeli się stworzy taką możliwość). Urząd nie ma umocowania do prowadzenia postępowań, które nie prowadzą do decyzji.
Nie rozważono opcji wyeliminowania „naruszeń przepisów ruchu lotniczego” z kategorii sankcji karnych i przeniesienie go do sankcji administracyjnych. Można było go również ograniczyć np. do naruszeń pewnych przestrzeni.
Nie zobowiązano Prezesa ULC do wdrożenia zasad Just Culture w samym ULC. Zgodnie z Rozporządzeniem UE 376/2014 „zasada just culture” oznacza politykę, w ramach której bezpośrednio zaangażowani operatorzy lub inne osoby nie są karani za działania, zaniechania lub podjęte przez nich decyzje, które są współmierne do ich doświadczenia i wyszkolenia, lecz w ramach której nie toleruje się rażącego niedbalstwa, umyślnych naruszeń i działań powodujących szkody.
Inne nadzory poważnie podeszły do sprawy i opracowały dostępne publicznie schematy postępowań dotyczące zgłoszeń. Zainteresowanym polecam opublikowany przez CAA na końcu tego dokumentu –>LINK schemat postępowania dotyczącego naruszenia przestrzeni powietrznej. Zaczyna się od przesłania listu informacyjnego, obowiązku ukończenia specjalnego kursu online lub w ławce dotyczącego przestrzeni, potem jest doszkolenie w ATO lub nawet egzamin praktyczny, aż po zawieszenie licencji. TO JEST JUST CULTURE! U nas do akcji wchodzi kulturalny prokurator.
U nas Prezes ULC nie był łaskaw ujawnić sposobu analizy zgłoszeń w poszczególnych obszarach nadzoru, a w tym sposobu chociażby uwzględniania doświadczenia i wyszkolenia pilota, co rodzi obawy o to, że może on być arbitralny, a brak transparentności rodzi zawsze obawę o możliwość korupcji. Podobnie sprawa się ma z wszelkim działania podjętymi „z urzędu”na podstawie donosów (nie powinno się dopuszczać do alternatywnego w stosunku do oficjalnego kanału zgłoszeń) czy np. analizy mediów społecznościowych w czasie pracy urzędników. Każda komórka lub samodzielne stanowisko może zawnioskować do prawników ULC, aby zostało sformułowane doniesienie do organów ścigania, co zdecydowanie odciąża ich pracę. Można wysnuć wręcz wniosek, że organ władzy publicznej zajmuje się przygotowaniem materiału dowodowego do postępowań karnych.. To jest raczej parodia zasad JUST CULTURE! Moje odczucie jest takie, że ciągle trwa lotnicza „władza” ludowa.
Nawet za komuny nie represjonowano tak środowiska lotnczego, co prawda w starej Ustawie Prawo Lotnicze z 31 Maja 1962 r. pilot dla uzyskania licencji oprócz lotniczych musiał się jeszcze wykazać kwalifikacjami moralnymi (art. 38 ust. 1), tak już naruszenie prrzepisów ruchu lotnczego rozpatrywało kolegium karno-administracyjne (art. 92) i zagrożene było karą 3 miesięcy aresztu lub grzywną do 4 500 złotych. Prawo to było proste i czytelne. Byliśmy wtedy bliżej zasad Just Culture niż teraz.
Wyjdźmy więc z mentalnej komuny, nie zagrażajmy bezpieczeństwu lotniczemu, pozwólmy robić organom ścigania to na czym się znają, przeczytajmy chociaż jedno rozporządzenie UE od A do Z i wdróżmy je do końca.
Minister zobowiązany był do przeprowadzania procesu ewentualnych, czasowych i niezbędnych ograniczeń w przestrzeniach powietrznych zgodnie z prawem lotniczym (np. w zakresie uzgodnień) i przepisami międzynarodowymi w tym zwłaszcza z bezpośrednio obowiązującym prawem UE i ciężaru tego nie udźwignął. Wdał się on tylko w niepotrzebną polemikę z prawem UE oraz standardami ICAO, poprawiając je i usiłując je wyminąć m.in. przez naruszenie przepisów dotyczących obowiązku klasyfikacji przestrzeni zgodnie z prawem UE i standardami ich publikacji. Ani minister, ani Prezes ULC, ani nawet EASA nie są uprawnieni do wiążącej interpretacji przepisów prawa UE, bo jest to wyłączna kompetencja TSUE, a działanie ministra jest czymś co po łacinie nazywają prawnicy Ultra Vires. Piloci prowadzą nawigację statkami powietrznymi w oparciu o dane opublikowane oficjalnie w zbiorach informacji lotniczej, a podejście ministra zaprezentowane w jego bublu narusza rażąco te standardy i powinno być napiętnowane.
kierując się frustracją co do precyzyjności prawa UE i standardów ICAO,
wbrew ustawie, która nakazuje uwzględnianie SERA a nie jej
zastępowanie, świadomy konstytucyjnej hierarchii prawa, jest obojętny na
usiłowanie wprowadzenia w kraju niesklasyfikowanych według standardów
międzynarodowych przestrzeni (nie są to strefy CTR, R, D ani P) o
niezdefiniowanym według standardów informacji lotniczej rozmiarach,
którymi posługują się piloci i kontrolerzy, to reakcja Prezesa powinna
być natychmiastowa. Nie jest to już kwestia asertywności, ale
bezpieczeństwa. Prezes ULC nadzoruje służby żeglugi powietrznej, jest
personalnie Przewodniczącym Zarządu EASA, która opracowała SERA i
dopuszcza do takich naruszeń fundamentalnych i wiążących przepisów UE
m.in. zasad Jednolitej Europejskiej Przestrzeni Powietrznej? 😞
prawo i wielka polityka, ale czy w obecnej sytuacji ULC nie stać jest
na oświadczenie na stronie internetowej, które mogliby ze sobą brać na
policję pomawiani moim zdaniem piloci np. że „… Departament
Prawno-Legislacyjny ULC potwierdza, że spełnienie jedynie warunków
dotyczących minimalnych wysokości nad miastami zawartymi w
Rozporządzeniu Komisji (UE) 923/2012 (SERA) z pominięciem rozporządzeń
krajowych w tym zakresie nie stanowi naruszenia przepisów ruchu
lotniczego.” ? Obawiam się, że będzie to jednak gra w zaparte do samego końca albo amba😚
5. Ta kara do 5 lat pozbawienia wolności to jeszcze nie koniec potencjalnych problemów pilota, bo zgodnie z art . 189e Prawa Lotniczego (kolejny specyficzny dla Polski absurd) wszczęcie postępowania („powzięcia wiadomości o aktualnie prowadzonym postępowaniu karnym przeciwko osobie” ) w sprawie naruszenia przepisów lotniczych (nie mylić ze skazaniem) skutkuje stwierdzeniem negatywnej przesłanki przez Komendanta oddziału Straży Granicznej i możemy zostać pozbawieni tzw. przepustki lotniskowej, co skutecznie z kolei pozbawi nas możliwości wykonywania zawodu do czasu zakończenia postępowania. W ten o to jedynie w naszym kraju korzystać z konstytucyjnego prawa domniemania niewinności piloci mogą korzystać jedynie na bezrobociu.
że tych parę prywatnych i luźnych spostrzeżeń może się w razie czego
przydać, oby jednak nie musiało. Zapewne w tym ciut przydługim tekście popełniłem sporo błędów, ale nie zmieniają one zasadniczo całego smutnego obrazu naszej lotniczej rzeczywistości. Geneza problemu tkwi w nieczytelnym prawie lotniczym i niezrozumieniu hierarchii aktów prawnych, dalej jest już tylko generalnie niebezpieczne niezrozumienie zasad zarządzania bezpieczeństwem lotniczym i chęć „pacyfikacji” środowiska lotniczego przez samozwańczą władzę lotniczą..










Dodaj komentarz