wiedza

🇵🇱 Stan wdrożenia norm ICAO w Polsce. Krótka odpowiedź: nie ma systemu

 

Wiedza


Ministerstwo Infrastruktury odpowiedziało na proste pytanie:

Jakie normy ICAO (SARP) Polska wdrożyła, a jakich nie?

Odpowiedź w skrócie:

„Minister Infrastruktury nie posiada takich informacji.”

Czyli państwo:

  • nie ma wykazu wszystkich norm z Załączników do Konwencji chicagowskiej,

  • nie ma wykazu norm wdrożonych,

  • nie ma wykazu norm niewdrożonych,

  • nie wie, które przepisy krajowe lub unijne implementują poszczególne SARP,

  • nie ma informacji o zmianach załączników (amendments).

Innymi słowy: Polska oficjalnie przyznaje, że nie prowadzi żadnego systemu wdrażania norm ICAO.


Co mówi Konwencja, a co robi Polska?

Konwencja chicagowska (art. 37–38) zobowiązuje państwa do:

  • wdrażania norm i zalecanych praktyk (SARP), albo

  • zgłaszania odstępstw (differences) do ICAO,

  • prowadzenia aktualnego wykazu tych odstępstw.

Polska:

  • nie prowadzi takiego wykazu,

  • nie wie, co jest wdrożone,

  • w praktyce nie ma czego zgłaszać, bo nikt tego nawet nie policzył.


„Ale przecież mamy EASA…”

Argument ministerstwa i ULC jest prosty: „przecież prawo unijne wdraża SARP”.

Owszem, część SARP jest zaimplementowana w rozporządzeniach UE (PART-OPS, FCL, lotniska itd.).

Ale:

  • nie wszystkie załączniki ICAO są objęte prawem unijnym,

  • nawet tam, gdzie są, nikt w Polsce nie prowadzi mapy: która norma ICAO → który przepis UE / krajowy.

W efekcie żaden organ nie jest w stanie uczciwie odpowiedzieć, czy konkretna norma ICAO jest u nas wdrożona, częściowo wdrożona, czy całkowicie pominięta.


Skąd ten bałagan?

Początek problemu to ustawa Prawo lotnicze z 2002 r.

Poprzednia ustawa zawierała wyraźny obowiązek wdrażania SARP.

Nowa – przygotowana w ministerstwie – rozmyła go na tyle, że:

  • minister nie ma realnego obowiązku pilnowania SARP,

  • nie ma obowiązku tworzenia rejestru,

  • a praktyka poszła w kierunku wygodnego „nie wiemy i wiedzieć nie musimy”.


A jednocześnie pchamy się do Rady ICAO

Na tym tle szczególnie „ciekawie” brzmią ambicje, żeby Polska zasiadała w Radzie ICAO i „współkształtowała globalne standardy lotnicze”.

Skoro:

  • nie wiemy, jakie normy ICAO obowiązują, 

  • nie wiemy, które wdrożyliśmy,

  • nie zgłaszamy odstępstw,

to warto zadać proste pytanie:

Po co pchamy się do Rady ICAO, skoro nie potrafimy wdrożyć tego, co ICAO już uchwaliła?

Najpierw wypadałoby uporządkować własne podwórko:

stworzyć realny system wdrażania norm i odstępstw, a dopiero potem opowiadać światu, jak powinno wyglądać globalne lotnictwo cywilne.


Najuczciwsza diagnoza na dziś brzmi:

Stan wdrożenia norm ICAO w Polsce? Oficjalnie: nie wiadomo.

Faktycznie: nikt tym się na serio nie zajmuje.


Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *