komer

🛑 Wytyczne 9/2025 w sprawie lotów zapoznawczych: ULC bardziej ufa Kowalskiemu z szarej strefy niż ośrodkom szkolenia które nadzoruje

Komer

Zamiast promować szkolenie w zarejestrowanych ośrodkach (ATO/DTO) i aeroklubach, ULC znowu zabłysnął „pomocą” – wydał krajowe wytyczne, które:

🔹 nie wskazują precyzyjnie o które loty zapoznawcze chodzi,
🔹 przepisują prawo UE jak ściągę z Wikipedii,
🔹 i bardziej ograniczają legalne loty niż nielegalne! 


🤡 Kowalski – król chaosu

ULC najwyraźniej bardziej ufa Kowalskiemu, który robi „loty widokowe” w ramach nielegalnego przewozu osób, bez zgody, bez OC, bez pilota z doświadczeniem lub licencją CPL – niż organizacji szkoleniowej, która:

✅ ma certyfikat np. ATO,
✅ zatrudnia licencjonowanych instruktorów,
✅ jest kontrolowana przez urząd,
✅ i wpisuje każdy lot do dokumentacji.


🔄 ULC: „bo przecież trzeba chronić pasażera”

Ale jak?

➡️ Nie przez walkę z szarą strefą,
➡️ tylko przez… ograniczanie tych, którzy działają legalnie.

Bo skoro ktoś zgłasza, że chce spróbować latania w ATO – to dostanie lot tylko na 30 minut, raz, bez możliwości zaliczenia do szkolenia, i z raportem do ULC. Po co? Żeby „go chronić”.

A jak leci z Kowalskim?
Niech leci – „to marginalna działalność”.


🔥 To nie jest nadzór. To jest sabotaż rynku.

ULC tworzy przepisy, które bardziej przeszkadzają szkoleniu niż fikcyjnej działalności „na widokowy”. Zamiast uprościć przewozy A–A i promować legalne ścieżki dojścia do licencji – tworzy papierowy labirynt, w którym rządzi absurd:

✈️ Przewóz przez instruktora w ATO lub aeroklubie – ryzyko? Ograniczyć!
✈️ Przewóz przez Kowalskiego z OLX? Luz – nie ruszać.

Parodia legislacji: ULC w swoich krajowych wytycznych odwołuje się… do unijnych wytycznych EASA (GM). Zamiast po prostu wskazać, że obowiązują GM EASA, przepisują ich treść i odsyłają do źródła. Efekt? Krajowe wytyczne do wytycznych – masło maślane. Typowy przykład biurokratycznej nadprodukcji, która niczego nie ułatwia, a tylko mnoży papierologię. 

Wytyczne „napisano na kolanie”: EASA w oryginale wymaga, żeby organizacja miała dostępny statek powietrzny („aircraft”), a ULC w wytycznych wpisał tylko „samolot”. Efekt? Błąd w tłumaczeniu wykluczający szybowce, balony czy inne statki powietrzne – klasyczna fuszerka legislacyjna i dowód na brak zrozumienia przepisów. 

 Jeśli wytyczne ULC opierają się na przepisach UE, nie ma sensu powtarzać, że statek powietrzny musi mieć unijne świadectwo zdatności – to już wprost wynika z unijnego prawa. Takie dublowanie to zbędna biurokracja i masło maślane.

 Z wytycznych ULC wynika, że loty zapoznawcze nie mogą być wykonywane na  motoszybowcach turystycznych (TMG), bo ta kategoria nie została tam wymieniona. To sztuczne ograniczenie – w unijnych przepisach nie ma takiego zakazu.

To klasyczna biurokracja oderwana od realiów i bezpieczeństwa. 

 

W praktyce:

  • Nic nie stoi za obowiązkiem przesyłania zestawień, wyznaczania armii pełnoletnich, czy wprowadzenia sztywnego limitu 50 minut (wliczając czas kołowania).
  • Takie zapisy nie podnoszą poziomu bezpieczeństwa, a jedynie generują papierologię i zwiększają koszty organizacyjne.
  • Wymóg dwukierunkowej łączności czy wyznaczania tras awaryjnych – to i tak standard każdej przyzwoitej działalności lotniczej.
  • Większość tych zapisów jest niepotrzebnym powtarzaniem oczywistości lub próbą regulowania detali na siłę.
  • Żaden z tych wymogów nie rozwiąże rzeczywistego problemu szarej strefy czy bezpieczeństwa lotów.
  • Prezes ULC nie rozumie hierarchii prawa – a przez swoje kopiowanie unijnych przepisów do krajowych wytycznych (np. wymóg wykazania trzech startów i lądowań w ciągu ostatnich 90 dni) tworzy realne zagrożenie dla rynku lotniczego. Zamiast zostawić twarde normy EASA tam, gdzie ich miejsce (czyli wprost w prawie UE), bezrefleksyjnie przepisuje je do polskich niewiążących wytycznych, wprowadzając chaos i dezorientację.


W efekcie:

  • Piloci i organizacje nie mają pewności, które przepisy są wiążące, bo dostają kilka różnych „wersji” tych samych wymogów w różnych dokumentach.
  •  Aktualność i zgodność z prawem UE staje się wątpliwa, gdy krajowy dokument rozmija się z oryginałem lub jest zaktualizowany z opóźnieniem.
  •  Takie powielanie, zupełnie oderwane od sensu i rzeczywistego bezpieczeństwa, prowadzi nie do lepszej ochrony, lecz do niepewności prawnej i ryzyka popełnienia błędu w operacjach lotniczych.
  •  To dowód, że Prezes ULC nie tylko nie rozumie, jak działa system źródeł prawa, ale nie pojmuje nawet, jak poważne niebezpieczeństwo sam tworzy swoją „twórczością” legislacyjną.

 Podsumowując:
Te „wypociny” to sztuczne mnożenie wymogów tylko po to, żeby ULC mógł „odhaczyć” kolejne regulacje. Z praktyką lotniczą i rzeczywistym bezpieczeństwem mają niewiele wspólnego.

 

Tak naprawdę  te wytyczne uderzają głównie w małe stowarzyszenia, bo ośrodki szkoleń mogą robić loty zapoznawcze kwalifikując je jako rozpoczęcia szkolenia lotniczego (nie potrzeba badań do lotu samodzielnego, a teoria prowadzona jest równolegle z praktyką).  Ofiarami pseudolegalistycznej  działalności ULC będą więc ci który niekomercyjnie propagują latanie! 

  


✅ Co trzeba zrobić?

  1. Skasować wytyczne 9/2025 – są bez sensu i wprowadzają chaos terminologiczny.

  2. Zająć się nielegalnymi przewozami – to rynek do wyczyszczenia, nie regulowania. ULC ma możliwości prawne, ale z nich nie korzysta. Nie ma też wizji jak rozwiązać problem, więc udaje że nie widzi co się dzieje z nielegalnym przewozami. 

  3. Uprościć certyfikację  VFR A–A zwłaszcza dla małych organizacji np. ATO i DTO – skoro EASA daje możliwość, to jej nie komplikujmy. Dlaczego nie ma dostępnej standardowej dokumentacji dla zainteresowanych? 

  4. Zostawić loty zapoznawcze w spokoju – nie wymagają krajowych wytycznych, tylko rozumu. 

Pomysł przeniesienia tych wytycznych do ustawy to zupełny absurd. Zamiast naprawić nadmiarowy, pełen błędów i kopiuj-wklej dokument, ULC chce nadać mu rangę twardego prawa, utrwalając legislacyjną fuszerkę na lata. Takie szczegółowe, techniczne kwestie powinny być regulowane elastycznie – przez EASA oraz akty wykonawcze – a nie zamykane w ustawie, którą potem trudno zmienić. To najlepszy przepis na wieczny chaos prawny i dalszą komplikację życia zarówno szkołom lotniczym, jak i zwykłym pilotom. Zamiast poprawiać przejrzystość regulacji, pogłębia się biurokrację i niezrozumienie prawa.
 
Przepraszam wszystkich Kowalskich, za postawienie ich w złym świetle 😃. 
 
💬   Nie zapomnij również, zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏 
  



Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *