Środowisko BSP w Polsce „łyknęło jak pelikan śrubki” narrację, że „format cyfrowy” to prawo. Tymczasem analiza orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego w zestawieniu z ustawą Prawo lotnicze obnaża brutalną prawdę: zarządza się nami przez cyfrowe gusła, które nie mają żadnej mocy władczej.
1. Prawny szamanizm (Gusło) vs. Art. 42 Konstytucji
Zgodnie z zasadą nullum crimen sine lege, znamiona czynu zabronionego muszą być określone w ustawie. Trybunał Konstytucyjny (m.in. sygn. P 33/05, SK 52/08) wielokrotnie orzekał:
„Przepisy karne o charakterze blankietowym nie mogą odsyłać do aktów, które nie mają charakteru źródeł powszechnie obowiązującego prawa”.
Wprowadzanie ograniczeń „w czasie rzeczywistym” (Art. 3b ustawy o PAŻP) bez wydania aktu władczego to czyste gusło. Urzędnik wpisuje dane do bazy, a system wyświetla kolorowy poligon. Ale ten obrazek nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Naruszenie „wpisu w systemie” to nie naruszenie prawa – to naruszenie cyfrowej iluzji.
2. Sprzeczność z Art. 156b Prawa Lotniczego
Ustawodawca w art. 156b ust. 1 pkt 2 ustawy Prawo lotnicze wprost wyłączył stosowanie rozporządzeń o zakazach lotów (w tym tzw. stref Laska) wobec dronów.
-
Skoro ustawa mówi, że te rozporządzenia nas nie dotyczą, to PAŻP nie ma prawa ich „importować” do aplikacji jako wiążące.
-
Aby zakaz zaistniał, PAŻP musiałby wydać decyzję władczą (Art. 156h). Ponieważ tego nie robi (bo nie ma procedur), próbuje narzucić nam te strefy metodą faktów dokonanych – przez aplikację. To klasyczny przykład gusła prawnego.
/PAZP nie rozumie co to jest decyzja władcza/
3. Fikcja „Przepisu Ruchu Lotniczego” (Art. 212)
Art. 212 penalizuje naruszenie „przepisów ruchu lotniczego”. Ale tu następuje paraliż państwa z dykty:
-
Prokurator nie może wpisać w akt oskarżenia: „Naruszył kółko w telefonie”.
-
Musi wskazać akt władczy. Skoro go nie ma (bo jest tylko „usługa teleinformatyczna”), prokurator nie ma podstawy zarzutu. Dlatego właśnie wycofano się z realnego karania pilotów z tego artykułu – państwo wie, że przed sądem karnym to cyfrowe gusło zostanie zmiażdżone przez każdego prawnika powołującego się na wyrok TK sygn. P 31/13.
4. Błędna interpretacja Art. 15 Rozp. 2019/947 i ustawy o PAŻP
Urzędnicy i „eksperci” zasłaniają się unijnym wymogiem „unikalnego formatu cyfrowego”. To manipulacja.
-
Art. 15 ust. 3 nakazuje publikację cyfrową dla celów świadomości przestrzennej (geo-awareness).
-
Świadomość to nie zakaz. Aby informacja cyfrowa stała się prawem, musi najpierw zostać ustanowiona jako akt władczy państwa członkowskiego. W Polsce ten etap pominięto, uznając, że sam kod programu zastępuje proces legislacyjny.
Zarówno art. 15 rozporządzenia 2019/947, jak i art. 3a–3b ustawy o PAŻP jasno pokazują, że mamy do czynienia z dwoma odrębnymi etapami działania państwa. Po pierwsze – ustanowienie strefy geograficznej i warunków operacyjnych, czyli wprowadzenie zakazu, ograniczenia lub obowiązku w drodze aktu o charakterze władczym (art. 15 ust. 1–2 oraz art. 3a ust. 3). Po drugie – publikacja i obsługa tych informacji w systemie teleinformatycznym, w tym ich udostępnienie w formacie cyfrowym dla celów świadomości przestrzennej (art. 15 ust. 3 oraz art. 3b). Etapy te nie są tożsame i nie mogą być utożsamiane: system teleinformatyczny nie tworzy prawa, lecz jedynie odwzorowuje uprzednio ustanowione normy. Innymi słowy, najpierw musi istnieć podstawa prawna ograniczenia, a dopiero potem może ona zostać przekazana użytkownikowi w formie cyfrowej – nigdy odwrotnie.
5. Drugi rzut kar – administracyjne bezprawie
ULC nie chce i nie może egzekwować kar administracyjnych, bo każda taka próba obnażyłaby brak fundamentów systemu. W sądzie administracyjnym (WSA) urzędnik musiałby pokazać dokument wyznaczający strefę. Log z bazy danych to za mało. Bez aktu władczego, każda kara z ULC to tylko kolejna warstwa gusła.
Podsumowanie
Zarządzanie niebem przez „wpisy w czasie rzeczywistym” bez aktów władczych to cyfrowy zabobon.
Dopóki będziemy traktować aplikację jako źródło prawa, dopóty będziemy zakładnikami tego gusła. Prawdziwe prawo lotnicze kończy się tam, gdzie zaczyna się „widzimisię” programisty PAŻP, który nie posiada żadnych uprawnień władczych do ograniczania naszych swobód konstytucyjnych.



Dodaj komentarz