instruktor cywilny

Co może instruktor?

Instruktor EASA pilot

Na
tak banalne pytanie każdy zapewne odpowie, że może szkolić. Na kolejne pytanie,
czy instruktor może szkolić wyłącznie w ATO lub DTO zapewne w większości
również padnie odpowiedź twierdząca. Od tych reguł istnieją jednak pewne
wyjątki i w tym właśnie artykule chciałbym się nimi zająć. Piloci mogą dowiedzieć
się lub przypomnieć sobie w jakich przypadkach wizyta w ośrodku szkolenia nie
jest niezbędna, a sprawę można załatwić bezpośrednio z instruktorem.

Na
początek kilka słów o przepisach dotyczących instruktorów które możemy znaleźć
w Rozporządzeniach (UE):

·        
1178/2011
podczęść J załącznika PART-FCL – samoloty (A), śmigłowce(H), sterowce (As),
pionowzloty (PL);

·        
2018/1976 w załączniku 3 podczęść FI (SFCL) – szybowce(S);

·        
2018/395 w załączniku 3 podczęść FI (BFCL) – balony(B).

Generalnie
wyróżnia się 9 kategorii instruktorów:

1.     
FI –
instruktor szkolenia ogólnego;

2.     
TRI –
instruktor szkolenia na typ;

3.     
CRI –
instruktor szkolenia na klasę;

4.      IRI – instruktor szkolenia w lotach
według wskazań przyrządów;

5.     
SFI –
instruktor lotów na urządzeniach syntetycznych;

6.      MCCI – instruktor szkolenia w zakresie
współpracy w załodze wieloosobowej;

7.      STI – instruktor szkolenia na urządzeniach
syntetycznych;

8.      MI – Instruktor lotów w terenie
górzystym;

9.     
FTI – Instruktor szkolenia pilotów doświadczalnych.

Każda
z wymienionych powyżej specjalizacji jest równie ważna (podobnie jak w
medycynie). Wszyscy instruktorzy muszą przejść oprócz szkolenia z ‘uczenia się
i nauczania’ stosowne szkolenie specjalistyczne. Instruktorzy nie przechodzą
egzaminów praktycznych, lecz oceniane są ich kompetencje do prowadzenia szkoleń
(Patrz: FCL.935). Zapewne jest to temat do długich dyskusji. Czy różnica ta
jest czysto leksykalna czy może stanowi przyzwolenie na to, żeby instruktorzy
‘nie potrafili latać’? Obrońcy easowskiego systemu powiedzą:

  • Oprócz oceny
    kompetencji instruktorskich, instruktorzy przechodzą kontrole umiejętności na klasę
    czy typ, co pozwala określić ich zdolność do bezpiecznego latania.
  • Ocena
    kompetencji zawiera w sobie również fazę demonstracji szkolonemu określonych
    manewrów czy procedur.
  • ATO
    prowadzące szkolenia instruktorskie posiadają mechanizmy eliminujące niewłaściwych
    kandydatów np. lot kontrolny przed szkoleniem FI (Patrz: FCL.930.FI (a)).
  • Przed
    ‘zatrudnieniem’ ATO może wybrać instruktorów których chce, a nie opierać się
    tylko na formalnym posiadaniu certyfikatu przez instruktora.
  • Wybitny pilot
    nie musi być wcale dobrym dydaktykiem.

Z kolei przeciwnicy tego systemu
podniosą, że:

  • Zadaniem
    instruktora jest przekazywanie szkolonemu części swojej wiedzy i doświadczenia,
    a w przypadku instruktorów „świeżaków”, to „z pustego i Salomon nie naleje”.
  • Mamy do czynienia
    z sytuacją, że „Uczy Marcin Marcina, a sam ….”.
  • Nie dość, że
    szkolenia prowadzone przez przypadkowych instruktorów nie są efektywne, to co
    gorsza nie są one bezpieczne.
  •  ATO kierują
    się w pierwszym rzędzie zyskiem, a efektywne szkolenie wcale nie musi się
    opłacać, bo im więcej klient lata tym więcej ośrodek zarabia. Niedoświadczony i
    tani instruktor = większy zysk.
  •  Itd. itp.

Instruktor EASA

 Warto dodać, że dyskusje te mają
miejsce nie tylko u nas, ale również w Europie jak i na całym świecie, a w
szczególności też w USA (proszę zwrócić uwagę na warunki wstępne i przywileje
certyfikatu FAA ‘Ground Instructor’).

Nie
wszystkie w.w. specjalizacje dostępne są dla wszystkich kategorii statków
powietrznych, najwięcej ich jest dla samolotów. Z każdą kategorią
instruktora powiązane są określone przywileje lub ograniczenia do ich
wykonywania np. FI restricted, które w wielu krajach skrótowo określa się jako
RFI, ze względu na to, że w nawiasach podaje się raczej kategorię SP, a nie R (od
Restricted), a więc RFI(A) zamiast FI(R) lub FI(AR). W istocie i w przepisie
jest to jedna kategoria instruktorska różniąca się przywilejami. Niektóre takie
same przywileje można wykonywać z poziomu różnych kategorii instruktorskich. Przykładem
jest szkolenie na klasę samolotów, które można wykonywać jako CRI oraz FI, dla
obu tych specjalności mamy różne wymagania dotyczące szkolenia, przedłużania i
wznawiania.  Dokonując odpowiedniego wyboru
kategorii certyfikatu z którego chcemy wykonywać przywilej możemy sporo
zaoszczędzić[1]
(oceny kompetencji oraz opłaty). Całość powiązań pomiędzy kategoriami
instruktorów, statków powietrznych i możliwymi przywilejami obrazuje poglądowa tabelka
poniżej.

 Zasadniczo
istnieją 3 drogi rozszerzenia danej kategorii instruktora o kolejny przywilej:

  • automatycznie po uzyskaniu warunków doświadczenia
    np. FI może szkolić do CPL jeżeli posiada doświadczenie w postaci minimum 200
    godzin szkolenia w danej kategorii statku powietrznego;
  • po spełnieniu
    warunków dodatkowych np. zademonstrowaniu innemu instruktorowi (który posiada
    kwalifikacje do szkolenia instruktorów oraz uprawnienie m.in. holowanie, noc
    czy akrobacja), że potrafi on szkolić do stosownych uprawnień;
  • po ocenie
    kompetencji dokonanej przez egzaminatora FIE, 
    np. FI  może uzyskać przywilej
    szkolenia instruktorów FI.

Instruktor%20manual


 Każdy
instruktor powinien posiadać stosowny certyfikat instruktorski (tak samo jak i egzaminator),
w którym ujawniane są związane z nim przywileje. Celowo używam określenia
certyfikat, a nie ‘uprawnienie’ ponieważ:

·  określenie to
funkcjonuje prawnie w w/w rozporządzeniach np. FCL.005;

· jest
stosowane jednolicie w wersji angielskiej i innych tłumaczeniach narodowych;

· jest
stosowany wymiennie z określeniem ‘uprawnienie’ w polskim tłumaczeniu PART-FCL
np. FCL.930.FI, FCL.915.IRI itd.;

·  
jest już konsekwentnie
stosowane w odniesieniu do instruktorów w SFCL i BFCL.

 Uważny
czytelnik zauważy, że określeń certyfikaty i przywileje nie ma w polskim Prawie
Lotniczym, a także w jego rozporządzeniach wykonawczych (np. tabeli opłat lotniczych).
Mamy tam tylko licencje i uprawnienia (na dodatek tylko te które są do
licencji wpisywane), więc wszystko inne  wydaje
się być  nielegalne. Jest legalne, bo prawo
UE stosuje się jednolicie w krajach członkowskich UE bezpośrednio.
Zasada bezpośredniego obowiązywania prawa
wspólnotowego oznacza, że normy tego prawa stają się automatycznie częścią
porządku prawnego w państwach członkowskich od dnia wejścia ich w życie.
Na organach władzy publicznej ciąży obowiązek stosowania
prawa unijnego. Z postanowień tego prawa wynika uprawnienie i zarazem obowiązek
do jego stosowania, niezależnie od krajowych przepisów regulujących kompetencje
tych organów. Niestety
przepisy krajowe dotyczące personelu lotniczego najeżone
są często określeniami (zagadkami) typu ‘z uwzględnieniem przepisów UE’[2].
Mamy szereg przypadków, gdzie przepis krajowy zaprzecza przepisowi unijnemu, a
w takim przypadku zgodnie z hierarchią prawa przepis UE ma pierwszeństwo (Art.
91 ust 3 Konstytucji RP). Często spotykam się z mylną teorią, że władza
lotnicza czy inny organ krajowy mogą jakiś przepis UE zaostrzyć (zazwyczaj pada
wtedy magiczne określenie „w trosce o bezpieczeństwo”), w takiej sytuacji powstałby
jednak konflikt przepisów, o którym mowa powyżej i taki nowy przepis byłby
martwy. Jeżeli ktokolwiek uważa, że jednolite we wszystkich krajach przepisy
easowskie wymagają zmiany czy uzupełnienia może zgłosić swoją propozycję
bezpośrednio do EASA[3]. Podobnie
mamy szereg przepisów krajowych, które „uzupełniają” przepisy UE. Państwa
członkowskie nie mogą (chyba, że co innego stanowi rozporządzenie) podejmować
działań na rzecz wykonania rozporządzeń UE, których przedmiotem byłaby zmiana
znaczenia lub uzupełnienie jego przepisów
[4].
Tak więc przed zastosowaniem takiego ‘uzupełnienia’, najpierw należy sprawdzić
czy w prawie UE istnieje delegacja (upoważnienie) do takiego działania. Jak
widać rozwiązywanie zagadek o których mowa powyżej (na czym polega w danym
przypadku „uwzględnienie przepisów UE”), w polskich przepisach nie jest łatwe, nie
tylko dla pilotów, ale również dla urzędników. W związku z powyższym określenia
„certyfikat’ czy ‘przywilej’ są elementami obowiązującego w Polsce prawa.

 Instrukotr%20tre

Certyfikat
instruktora/egzaminatora może być częścią licencji lub może zostać wydany
na
oddzielnym druku (ARA.FCL.200(b))[5]. Dlatego
też kategorie instruktorskie nie są wpisywane do uprawnień na końcu licencji, a
często znajdują się w innym jej miejscu. Nie wszyscy instruktorzy muszą
posiadać licencję np. STI, MCCI czy SFI.

Tzw.
właściwy organ[6]
powinien ujawnić w certyfikacie wszystkie przywileje związane z certyfikatem
(FCL.015(b), SFCL.015(c), BFCL.015(c)), chyba że przepisy Rozporządzenia zwalniają
go explicite z tego obowiązku np.. SFCL.015(c), który podaje takie
wyjątki.

Można
zapytać ile jest wszystkich możliwych przywilejów instruktorskich? Nie znam
odpowiedzi na to pytanie, gdyż liczba możliwych typów i klas zmienia się
(raczej rośnie). Opłaty za wydawanie oraz utrzymanie różnych rodzajów
certyfikatów instruktorskich, a także wymiana ich w przypadku rozszerzania o
kolejne przywileje stanowią stabilne źródło finansowania nadzorów lotniczych, szczególnie
takich które w mniejszej części finansowane są z kieszeni podatnika, a bardziej
z pobranych opłat. Dlaczego jest tak dużo różnych certyfikatów i przywilejów
instruktorskich? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o … bezpieczeństwo
lotnicze
😊

Jeżeli
posiadamy już certyfikat instruktorski to czy możemy za swoją pracę pobierać
wynagrodzenie i czy nie ma tutaj jakiś problemów? Problemy byłyby raczej
gdybyśmy go nie pobierali np. podejrzenie ukrywania dochodów. Nie ogranicza nas
tutaj posiadana licencja bo FCL.205.A(b), czy podobnie SFCL czy BFCL 115(b)
stanowią, że przywilejem licencji PPL, SPL, BPL jest pobieranie wynagrodzenia
za świadczone usługi instruktora czy egzaminatora. W potocznym przekonaniu z
licencją CPL powiązana jest konieczność stałego posiadania ważnego orzeczenia 1
klasy badań lekarskich. Nic bardziej mylnego. Klasa 1 wymagana jest jeżeli
wykonujemy przywileje związane z CPL (PART-MED. MED.A.30(b)), a jak wyżej zaznaczałem
instruktor czy egzaminator jest przywilejem wynikającym z licencji PPL, a nie
CPL czy ATPL, więc druga klasa badań lekarskich dla instruktorów jest
wystarczająca niezależnie od rodzaju posiadanej licencji.  Podobnie w wypadku szybowców i balonów,
badania LAPL są wystarczające dla instruktora czy egzaminatora, jeżeli nie
wykonuje on operacji komercyjnych.

 Czy ten system nie jest zbyt skomplikowany i
czy nie byłoby prościej jak to kiedyś bywało, że instruktor może szkolić do
tego do czego ma stosowne uprawnienia i jakieś z góry określone doświadczenie?
Zgadzam się z taką opinią i najlepszym argumentem jest przykład  USA, gdzie bodajże są 3 proste kategorie
instruktorów (CFI, CFII, MEI) bez nieskończonej liczby przywilejów z prostym
systemem ich utrzymania. Przepisy EASA w zakresie instruktorów są bardzo
skomplikowane, wielu instruktorów (lub potencjalnych kandydatów na
instruktorów) nie szkoli tylko dlatego, że uzyskanie/utrzymanie przywilejów instruktorskich
jest drogie i skomplikowane. Problem dostrzegła również sama EASA, w
której powołano specjalną grupę zadaniową w celu wdrożenia usprawnień –>
LINK. Same przepisy dotyczące instruktorów są skomplikowane i budzą
wiele praktycznych wątpliwości. Zobrazuję to może też w nieco  inny sposób: przepisy Aneksu 1 ICAO dotyczące instruktorów
mieszczą się na około 1,5 strony tekstu, FAAowskie (amerykańska administracja
lotnicza) to góra kilkanaście stron, EASAowskie zaś to 228 stron i to
tylko dla kategorii: samoloty, śmigłowce i sterowce.

Skoro
po raz kolejny wracamy do FAA to warto zwrócić uwagę, że zasadnicza różnica
tego systemu w stosunku do systemu EASA jest właśnie w uprawnieniach
instruktorów i mechaników, które w systemie europejskim ograniczane są na rzecz
ATO czy Organizacji Obsługowych. Często czynności, które w FAA może wykonać sam
instruktor czy mechanik w systemie EASA zarezerwowane są dla organizacji.
Które rozwiązanie jest lepsze? Można mieć zasadniczo dwa skrajnie odmienne
poglądy:

  • Jestem
    zwolennikiem zwalczania biurokracji, bo nic ona nie wnosi poza dodatkowymi
    kosztami i rozmyciem odpowiedzialności.
  • Pozostawienie
    większości szkoleń czy dużej części egzaminów w rękach samych instruktorów (np.
    przedłużanie i wznawianie) doprowadziłoby do katastrofy.

Można
zobrazować te warianty przykładami, np. w średniowieczu budowniczy mostu musiał
stanąć pod zbudowanym przez siebie przęsłem, na które wjeżdżały ciężkie wozy
wypełnione mokrym piaskiem – nie liczy się ATO, ale instruktor który szkoli
ucznia i to on powinien odpowiadać za efekty swojej pracy. Wydatki na
instruktorów czy mechaników to poniżej 50% kosztów organizacji, a reszta to
para która idzie w gwizdek biurokracji. Inni z kolei powiedzieliby, że
amerykańskie przepisy też nie są doskonałe podając przykład mostu, który zawalił
się w 2018 roku w Miami w wyniku czego zginęli ludzie (błąd w kalkulacji
inżynierskiej). Ktoś mógłby pójść dalej i powiedzieć, że wielu wypadków i
katastrof z początku XX wieku można było uniknąć, gdyby działał już wtedy SMS
(Safety Management System).

Instruktor%20kobieta


 Wracając
do pytań zadanych na wstępie tj. co może zrobić instruktor bez udziału organizacji
szkoleniowej w systemie EASA, to jedną z możliwości wymieniłem już wcześniej tj.
jeżeli posiada on przywilej szkolenia instruktorów i uprawnienia Noc, Holowanie
(banerów czy szybowców) to może poświadczyć innemu instruktorowi wykazanie się
umiejętnością prowadzenia tych szkoleń. Celowo nie używam określenia „przeprowadzić
ocenę kompetencji”, gdyż określenie to (patrz: definicja w FCL.010) zostało
zarezerwowane w stosunku do certyfikatów instruktorskich i niektórych
przywilejów z nim związanych i może ją przeprowadzać tylko odpowiedni
egzaminator FIE (patrz: FCL.1005 FIE). Analogicznego poświadczenia może dokonać
instruktor szybowcowy pilotom chcącym przewozić pasażerów (patrz: SFCL.115(a)(2)(ii)(a)),
może on również doszkolić pilota w zakresie metod startu (patrz: SFCL.155(a)).
Instruktorzy szybowcowi i balonowi są kluczowym elementem nowego systemu
utrzymywania bieżącej praktyki (SFCL i BFCL. 160). Tak samo piloci samolotowi i
śmigłowcowi mogą przejść szkolenie odświerzające z instruktorem dla
podtrzymania bieżącej praktyki (LAPL.140(1) – minimum 1 godzina lotu lub
odpowiednio długi nadzór) bez obowiązku przechodzenia kontroli umiejętności.
Posiadacze uprawnień na klasę SEP(L) i TMG mogą korzystać w ramach tzw.
przedłużenia nalotem z jednej z możliwości, której jednym z warunków jest
odbycie szkolenia odświeżającego (minimum 1 h lotu) z FI lub CRI (patrz”
FCL.740.A(b)(1)(ii)).

Podobnie
rozszerzenie certyfikatu CRI o kolejną klasę czy typ może wymagać lotu
szkoleniowego z instruktorem posiadającym uprawnienie na tę klasę czy typ
(FCL.905.CRI(b)(2)).

Posiadający
odpowiednie kwalifikacje instruktorzy mogą przeprowadzić również szkolenie w
różnicach dotyczących klas TMG, SEP, SET czy MEP o ile OSD nie mówi inaczej
(patrz: FCL.710(c)).

Odpowiedni
instruktorzy mogą prowadzić szkolenie odświeżające celem wznowienia uprawnienia
(tylko dla klas SEP i TMG), lecz tylko w przypadku kiedy od daty wygaśnięcia
tych uprawnień nie minęło więcej niż 3 lata (patrz: FCL.740 (b)(1)(iii)). Mogą
też uznać, że takie szkolenie nie jest potrzebne odpowiednio to uzasadniając
(AMC1.FCL.740(b) (e)).

Tak
jak już wspominałem w artykule dotyczącym uprawnienia BIR, zarówno w przypadku
tego uprawnienia jak i CB-IR kandydat może odbyć część szkolenia z odpowiednio
uprawnionym instruktorem poza ATO. W przypadku uprawnienia BIR, jeżeli od daty
wygaśnięcia nie upłynęły 3 lata to uprawniony do prowadzenia szkolenia na
uprawnienie BIR instruktor może przeprowadzić szkolenie odświeżające celem
wznowienia uprawnienia.

Nie
wszystkie z wyżej wymienionych czynności instruktorskich są stricte szkoleniami,
nie są one zarezerwowane dla ATO czy DTO, nie wymagają wyznaczania instruktora
przez HT (często stosowany wymóg w SFCL i BFCL) i mieszczą się w przywilejach
wynikających z certyfikatu instruktora.

Zapewne
wielu pilotów, którzy przedłużali uprawnienia na klasę SEP czy TMG nalotem,
próbowało dodzwonić się do egzaminatora celem umówienia się na dokonanie wpisu.
Raczej nie należało oczekiwać entuzjazmu po drugiej stronie: egzaminator nie ma
za to żadnej kasy. Często nie widząc jak latamy, musiał polegać na tym, że
instruktor z którym lataliśmy w ramach wyżej wymienionego szkolenia
odświeżającego nie miał do nas zastrzeżeń. Ktoś może powiedzieć: w USA ‘Flight
Review’ może robić instruktor, to dlaczego w Europie nie może? Otóż w wielu wypadkach
może, ale właściwy organ musi wprowadzić taką usługę (musi przede wszystkim
chcieć) i stosownie upoważnić instruktorów (patrz: FCL.945). Zacytuję przepis w
całości:

Po ukończeniu przez kandydata szkolenia
w locie w celu przedłużenia ważności uprawnienia na klasę jednosilnikowych
tłokowych statków powietrznych lub motoszybowców turystycznych zgodnie z
FCL.740.A lit. b) pkt 1 i jedynie w przypadku spełnienia wszystkich innych
kryteriów przedłużenia wymaganych zgodnie z pkt FCL.740.A lit. b) pkt 1, instruktor
wpisuje do licencji
kandydata nową datę ważności
uprawnienia lub certyfikatu, o ile został specjalnie w tym celu upoważniony
przez właściwy organ odpowiedzialny za wydanie licencji kandydata
.

W
wielu krajach EASA landu spotkacie się z taką usługą, a w certyfikacie
instruktora znajdziecie przywilej dokonywania wpisów w licencji zgodnie z
FCL.945. Usługa ta testowo działała również w Polsce w czasie obowiązywania
odstępstw dotyczących pandemii, a brak jej kontynuacji jest zapewne oznaką, że
COVID-19 przechodzi już w zwykłą grypę.

 Być
może nie wymieniłem wszystkich przypadków, w których zamiast udawać się do
ośrodka szkolenia pilot może zwrócić się bezpośrednio do instruktora. W każdym
bądź razie warto zapamiętać, że wbrew pozorom w tzw. małym lotnictwie jest
ich całkiem sporo. Nie jest to na pewno system amerykański, gdzie instruktorzy
mogą prowadzić samodzielnie większość szkoleń (FAR PART 61), ale i tutaj istnieje
pewna możliwość (tak abyśmy nie poczuli się poszkodowani systemem EASA) otóż FI
może …. założyć własny ośrodek szkolenia DTO i szkolić do niektórych licencji i
uprawnień. Argumentów „za” takim rozwiązaniem jest sporo:

  • możemy być
    jedyną osobą funkcyjną (patrz: kosztem osobowym) w takiej działalności (HT i reprezentantem,
    czyli szefem DTO);
  •  nie musimy
    mieć własnego sprzętu, wystarczy umowa z właścicielem statku powietrznego;
  • możemy szkolić
    od razu po otrzymaniu przez właściwy organ standardowej deklaracji z małą
    liczbą tzw. załączników;
  • wystarczy
    napisać uproszczony w stosunku do wymogów dla ATO program szkolenia (nie trzeba
    mieć instrukcji szkolenia, operacyjnej, bezpieczeństwa, monitorowania
    zgodności) lub skorzystać z jakiegoś już zatwierdzonego przez właściwy organ;
  • nasze państwo
    dbając o rozwój mikrofirm nie oczekuje od DTO żadnych opłat związanych z
    rozpoczęciem takiej działalności czy jej utrzymaniem;
  • sami
    decydujemy i odpowiadamy za wszystko i możemy realnie odbudowywać etos
    instruktora, który podobnie jak etos zawodu pilota[7] z
    czasem raczej podupada;
  • podobno najłatwiej
    jest zrobić karierę we własnej firmie.
    😊

Po
szczegóły proszę zerknąć do części PART-DTO Rozporządzenia (UE) Nr 1178/2011.

Linki
do Rozporządzeń (UE):

1.     
1178/2011
wersja polska
–> LINK

2.     
1178/2011
wersja angielska —> LINK

3.     
2018/1976
(szybowce)
–> LINK

4.     
2018/
(balony) –> LINK

 Nie zapomnij również zerknąć od czasu do czasu na konto na facebook.com/avialawpl 😏 


[1]
Np. zwracając się z odpowiednim wnioskiem o przeniesienie i ujawnienie w
licencji przywileju do szkolenia na klasę SET z kategorii instruktora CRI do FI.
Nie musimy wtedy wykonywać dwóch niezależnych ocen kompetencji celem
przedłużenia obu kategorii posiadanych certyfikatów instruktorskich. Dodatkowo
przy rozszerzeniu przywileju na kolejną klasę nie musimy wykonywać godzinnego
lotu z prawego fotela z innym instruktorem. W wypadku przedłużania nie musimy spełniać
wymogu nalotu na klasie i możemy uczestniczyć w seminariach instruktorskich
celem przedłużenia całego certyfikatu. O podwójnych opłatach już nie wspomnę.

[2]
Może to naruszać bezpieczeństwo
prawne. (Porównaj: Wytyczne polityki legislacyjnej i techniki prawodawczej UKIE
2009: „W celu zapewnienia bezpieczeństwa prawnego nie wystarcza
zamieszczenie w prawie krajowym ogólnej klauzuli w brzmieniu:
– „Niniejsza ustawa nie jest stosowana, o ile Traktat WE stanowi inaczej”;
„Art. … nie stosuje się, jeżeli Traktat WE stanowi inaczej”;
– „Niniejsza ustawa nie narusza mających skutek
bezpośredni przepisów Traktatu WE.”.).

[3]
Patrz: https://www.easa.europa.eu/rulemaking-proposal-candidate-issue-identification-form

[4]Patrz
np. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 14 stycznia 2010 r. II GSK
318/09

 [5] Przykład certyfikatu instruktora wydawany
poza licencją –> LINK ;
analogicznie egzaminatora
–> LINK.
Przykład wariantu, gdzie certyfikat instruktora i egzaminatora znajduje
się w licencji –> LINK,
oczywiście jeżeli pilot czy egzaminator nie posiada licencji to wydanie certyfikatu
poza licencją jest konieczne.

[6]
Ang. Competent Authority – właściwy organ, określenie stosowane w
rozporządzeniach UE, może nie brzmi tak groźnie jak władza lotnicza, a bycie
właściwym organem w strukturze agencji (EASA) nie niesie za sobą absolutnie  żadnych skojarzeń pejoratywnych.

 [7]
Myślę, że odbudowuje się już powoli etos zawodu maszynisty, zarobki tej grupy
zawodowej zaczęły rosnąć i potrafią przekraczać 7 000 złotych, a odbudowę jego walczą m.in. związki
zawodowe, taki mały cytat sprzed kilku lat „W roku stulecia założenia
Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce wracamy pamięcią do wartości
jak honor i więź zawodowa, by etos zawodu
maszynisty przedwojennego nie był tylko wspomnieniem tamtych czasów, ale i
teraźniejszością. W tym szczególnym dniu życzę nam wszystkim abyśmy byli pełni
wzajemnego szacunku i jedności zawodowej bez względu na to gdzie pracujemy bo
te wartości winny być niezmienne”.
Teraz czas na pilotów i instruktorów.


Opublikowano

w

, , , , , , , , , ,

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *