c8ebcc89 c9a6 45d4 9dee a1b3d246e747

Czy anonimowi urzędnicy ULC wypuszczają fake newsy? Wrabianie EASA w niecny proceder.

LKE ULC policja EASA


Wrócę do tematu wywiadu rzeki redakcji dlapilota.pl z anonimowymi członkami L(?)KE.

Jest tam jedna kwestia bulwersująca, bo anonimowi członkowie aL(?)KE, którzy jak wskazuje art. 99 ust. 2 Prawa Lotniczego wyróżniają się kwalifikacjami, wiedzą i doświadczeniem w zakresie lotnictwa pojechali po bandzie.

Nie mogłem uwierzyć,  ale proszę sprawdzić  cytat poniżej w samym źródle—> LINK do wywiadu z LKE 2 :

”Niestety zarówno tak EASA, jak i KE stoją na stanowisku, że i tak idą kandydatom na rękę, że       można teoretycznie zdawać w jednym kraju, praktycznie w innym, wnioskować o licencję w jeszcze w innym, a badania medycyny lotniczej wykonać jeszcze innym kraju.”.


Patrząc na urzędową hierarchię, to nad ULC jest EASA, nad EASA Komisja Europejska,  a nad Komisją Europejską Parlament Europejski, a ten w art. 67 ust. 1 Rozporządzenia 2018/1139 postanowił:

Certyfikaty wydane przez Agencję lub właściwe organy krajowe, a także deklaracje złożone przez osoby fizyczne i prawne zgodnie z niniejszym rozporządzeniem oraz aktami delegowanymi i wykonawczymi przyjętymi na jego podstawie podlegają wyłącznie zasadom, warunkom i procedurom określonym w niniejszym rozporządzeniu oraz krajowym wymogom administracyjnym oraz są ważne i uznawane we wszystkich państwach członkowskich bez konieczności spełnienia dodatkowych wymogów lub poddania dodatkowej ocenie.”


Czyżby (Lotnicza?) Komisja Egzaminacyjna wspólnie z EASA robiły łaskę jeśli idzie o stosowanie Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego, tak zupełnie na serio?


Jeszcze nie tak dawno temu ULC mógł określić metodę oceny biegłości językowej i chciał zabetonować w Polsce archaiczny system KSEJ, ale i z tego uprawnienia ULC opiłowano.

W Polsce  w wyniku takich fake newsów od ulcowych oficjeli zadaje się pytania, którego nie padają w innych krajach UE „Czy wiecie czy ULC uznaje…”.  ULC robi zaś wrażenie, że jego klienci dostępują aktu cudownej łaski urzędu w sprawach, które zostały uregulowane bardzo wysoko na poziomie Parlamentu Europejskiego. Jak cytowałem certyfikaty easowskie są „ważne” i nie ma tutaj żadnego aktu łaski „uznawania”. Do tego niby mają jakiejś „wicie rozumicie” z EASA.


Nie chcę wnikać czy jest to efekt niewiedzy, tupetu, leczenia kompleksów utraconej „władzy”, ale utwierdza mnie to w przekonaniu, że byt LKE powinna zniknąć,  a wręcz stać się organizacją zakazaną. Argumentów za tym jest cała masa i pisałem o nich nie raz np. nie da się komisji połączyć z zasadą indywidualnej odpowiedzialności w przepisach prawa UE , komisja jako tako nie jest do niczego potrzebna, teraz wychodzi na to, że nie zna prawa i publikuje fake newsy. Lotnicza Komisja Egzaminacyjna powoli ma tyle do czynienia z lotnictwem, co krzesło z krzesłem elektrycznym. Nie trzeba odpalać kolejkomatu komisyjnie. Być może dlatego na stronie ULC, coraz częściej figuruje ona bez przymiotnika „Lotnicza”.


Do absurdów  można się  przyzwyczaić, ale wciąganie EASA w polskie piekło to krok za daleko …


Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *