pytanko

Wnioski o wydanie licencji i wpisy uprawnień – żądanie przez organ zaświadczeń i oświadczeń

 ULC wniosek o wpis

Tak jak pisałem w poprzednich wpisach właściwy organ (Prezes ULC) ma obowiązek zdefiniowania wniosku o wydanie licencji czy wpisu uprawnienia (FCL.015)

Zgodnie z art. 220 kpa (wspominałem o nim wcześniej):

„§ 2 Organ administracji publicznej żądający od strony lub innego uczestnika postępowania zaświadczenia albo oświadczenia na potwierdzenie faktów lub stanu prawnego jest obowiązany wskazać przepis prawa wymagający urzędowego potwierdzenia tych faktów lub stanu prawnego w drodze zaświadczenia albo oświadczenia.”.

Przepis ten z kolei  trzeba z  art. 35 kpa


§ 2. Niezwłocznie powinny być załatwiane sprawy, które mogą być rozpatrzone w oparciu o dowody przedstawione przez stronę łącznie z żądaniem wszczęcia postępowania lub w oparciu o fakty i dowody powszechnie znane albo znane z urzędu organowi, przed którym toczy się postępowanie, bądź możliwe do ustalenia na podstawie danych, którymi rozporządza ten organ.

Jaki z tego płynie wniosek? ULC musi zrobić wnioski, w których nie ma prawa żądać czegoś co jest w jego posiadaniu lub nie wynika to z konkretnych przepisów prawa, a sprawę załatwić niezwłocznie. Tak to działa np. w przypadku wydawania prawa jazdy. 

Rozróżnijmy teraz wniosek od zaświadczenia. Nie widzę z kolei podstaw do żądania  od kandydatów żądania zaświadczeń o określonej treści np. zaświadczenia o ukończeniu szkolenia o zdefiniowanej  przez organ treści.

Przyjrzyjmy się w tym zakresie obowiązkom nakładanym przez przepisy UE na ośrodki szkolenia. Zgodnie z FCL.030 Kierownik Szkolenia (HT) zobowiązany jest wydać rekomendacje kandydatom do egzaminów teoretycznych i praktycznych (nie dotyczy to kontroli umiejętności). W innych przypadkach kiedy szkolenie nie kończy się egzaminem wystarczy zaświadczenie o ukończeniu szkolenia np. kurs MCC lub A-UPRT. Nikt nie może zmusić HT do wystawienia zaświadczenia określonej treści, ma on tylko wydać rekomendację do egzaminu lub potwierdzenie ukończenia kursu,
Jak to to wystarczy sama rekomendacja? Ale po co  urzędowi więcej danych skoro znakomita ich większość jest w logbookach kandydatów, na których zawartość ma wpływ organ (FCL.050) lub nadzorowanych przez organy krajowe rejestrach ośrodka.  Ale więcej to znaczy lepiej i dokładniej? Nie, znaczy tylko, że wniosek będzie przetwarzany dłużej.

Zasadniczo urząd ma tu tutaj swój cel. Chce się jak najmniej narobić. Niech HT za niego podlicza nalot kandydata, potem  niech to robi jeszcze raz egzaminator. 

Jeżeli  organ ma ochotę  precyzyjnie definiować zaświadczenia to powinien zmienić przepisy easowskie.    

 Dobre

 Jakich jeszcze oświadczeń (oprócz nalotów, o których wyżej) i zaświadczeń dotyczących szkolenia oczekuje urząd, przyjrzyjmy się nieco stronie —> https://www.ulc.gov.pl/pl/personel-lotniczy/certyfikacja-organizacji-i-rejestracja-podmiotow/organizacje-ato-pl/szkolenia/zaswiadczenia-o-ukonczeniu-szkolenia-do-licencji-i-uprawnien . Nie za bardzo rozumiem w jaki sposób zaświadczenia zostały podrzucone jak kukułcze jaja na podstronę inspektoratu zajmującego się nadzorem nad ośrodkami szkolenia, wszak mają one inne metody pracy (audyty) i nie uczestniczą zasadniczo w postępowaniu licencyjnym.

Ciekawsze przykłady twórczości urzędowej to:

– Niemal każde zaświadczenie o ukończeniu szkolenia kończy się rekomendacją HT z dopiskiem „praktyka została podana po sprawdzeniu na zgodność z dokumentami przebiegu szkolenia, książką pilota i instrukcjami organizacji oraz z wymaganiami Part FCL” , HT niedługo będzie oświadczał, że nie jest wielbłądem i sprawdził świadectwo bierzmowania kandydata, bo „władza” tak chce.

– Egzaminator musi podpisywać się na zaświadczeniu, co jest już absurdalne. Szkolenie się zakończyło z momentem wydania zaświadczenia. Kandydat mógł wrócić po szkoleniu np. z Rzeszowa do Szczecina, aby tam zdać egzamin. Ale zaświadczenie powinno pojechać z kandydatem? Wynik egzaminu podaje się na protokole egzaminacyjnym, a nie zaświadczeniu. Jeżeli kandydat nie zda egzaminu, to egzaminator i tak przekaże wynik urzędowi. Ktoś chce ludziom komplikować bezpodstawnie życie.

– Tak jak pisałem przepisy europejskie wymagają tylko rekomendacji (w większości krajów wystarczy jedno zdanie) dla egzaminów praktycznych (skill test – czyli egzaminy do wydania licencji/uprawnienia), nasz urząd postanowić ten wymóg na kontrole umiejętności (wznowienie/przedłużenie). Mało tego takiej rekomendacji wymaga się też od instruktora prowadzącego szkolenia odświeżające w przypadku wznowienia uprawnienia. Jeżeli Prezes/WicePrezes/Dyrektor/Naczelnik ULC (może pominąłem jakieś ogniwo) nie rozumieją, że prawo UE jest zgodnie z polską konstytucją nadrzędne nad polskimi rozporządzeniami do ustawy Prawo Lotnicze, jednolite w całej UE i bez upoważnienia w tym prawie nie można go zmieniać, uzupełniać, zmieniać znaczeń to znaczy, że mamy do czynienia ze swoistym  matrixem i powinni zostać objęci troską Ministerstwa Infrastruktury. Jak komuś prawo UE nie pasuje, to niech ubiega się o jego zmianę. Gdyby to wszystko miały chociaż miało jakikolwiek wydźwięk praktyczny.

ULC wnioski o wydanie

 Organ chce wiedzieć w jakim języku prowadzone było szkolenie. Odklejenie się od rzeczywistości jest tutaj ogromne. W dzisiejszym świecie lotniczym niemal codziennie używa się zarówno języka lokalnego jak i angielskiego włączając to etap szkolenia. Po co komu tego typu zagadki?  Może w celu zaspokojenia ciekawości nielotnego inspektora  należy liczyć ze stoperem czas szkolenia po polsku i angielsku? Co to ma licencjonowania, skoro od sprawdzania ośrodków są inni ludzie w urzędzie, którzy bardziej lub mniej rozumieją specyfikę szkolenia i przynajmniej posiadają licencje. Może tu mamy do czynienia z kryzysem wiary w pracę nadzorujących ośrodki szkolenia? Jeżeli tak, to są na to lepsze rozwiązania np. zrobienie licencji i przeniesienie się do pracy w charakterze inspektora lotniczego, dokumentacja ośrodka będzie wtedy do dyspozycji, można robić niezapowiadane audyty itd.

– Na zaświadczeniach żąda się, bodajże tylko w Polsce nazwisk instruktorów, którzy prowadzili szkolenie. Oczywiście dane te są w ośrodkach szkolenia dostępne dla dedykowanych inspektorów, ale dlaczego licencjonowanie jest nimi zainteresowane? Ano podejrzewam, że ze względu na zapis w AMC1.ORA.ATO.240 w którym to AMC (nie jest to przepis prawa materialnego) , że Stosunek liczby wszystkich kursantów do wszystkich instruktorów lotu, z wyłączeniem HT, nie powinien przekraczać 6:1.„. Ręce i piersi opadają, ktoś zapewne przełożył to, że jest ograniczenie, że jednego ucznia może szkolić nie więcej niż 6 instruktorów, zagadnienie symetrii relacji to zbyt trudne jak na urzędnika  zagadnienie logiki. Oprócz lotów stricte szkoleniowych w procesie nauki pilotażu, występują jeszcze kontrole (np. przed samodzielnym lotem), to też jest szkolenie? Zamiast lektury części PART-ORA (licencje mają na okładce, że wydawane są zgodnie z częścią PART-FCL – nie kłamię, bo sprawdzałem w momencie pisania posta). Urzędnikom licencjonowania proponuję lekturę Konstytucji RP, Rozporządzenia Bazowego, Karty Praw Podstawowych UE, wniosków i zaświadczeń z innych państw UE, to wyjdziemy z tego marazmu.
Sd

I po co to komu? Sens praktyczny tych zagrywek jest znikomy, raczej jest pokaz siły tzw. „władzy”. Ich podstawy prawne trudne do wychwycenia albo żadne. 
Na temat tej patologii pisał już Mecenas Mikołaj Doskocz –>https://dlapilota.pl/wiadomosci/mikolaj-doskocz/blog-mikolaja-doskocza-rola-atodto-oraz-prezesa-ulc-w-procesie-licencjono 
Praktyka urzędu nie zmieniła się  jednak i nazwijmy to konsekwencją 😉.
O skutkach przeciągania postępowań licencyjnych już pisałem, obniżają one bezpieczeństwo lotnicze. Przed złożeniem wniosku kandydat musi jeszcze znaleźć egzaminatora praktycznego, bo organ postanowił wprowadzać tu też sztuczne ograniczenia.
Cierpią na tym procederze polscy przedsiębiorcy (ośrodki szkolenia), bo muszą chcąc/niechcąc kopać się z koniem, który atakuje ich klientów czyli uczniów składających dokumenty do urzędu. Jak uczeń wyszkoli się za granicą to jego „ścieżka zdrowia” jest krótsza, bo zagraniczne ATO mają głęboko w poważaniu twórcze zaświadczenia ULC, chociażby dlatego, że są one po polsku i wiedzą odkąd dokąd są kompetencje organu. Obawiam się, że logika jest tutaj prosta: mniej ośrodków szkolenia, to mniej problemów i pracy urzędników. Tak dbamy o rozwój rynku lotniczego w Polsce… 😐
 

Zaga%2044

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *