Tak jak pisałem w poprzednich wpisach właściwy organ (Prezes ULC) ma obowiązek zdefiniowania wniosku o wydanie licencji czy wpisu uprawnienia (FCL.015)
Zgodnie z art. 220 kpa (wspominałem o nim wcześniej):
Przepis ten z kolei trzeba z art. 35 kpa
Jaki z tego płynie wniosek? ULC musi zrobić wnioski, w których nie ma prawa żądać czegoś co jest w jego posiadaniu lub nie wynika to z konkretnych przepisów prawa, a sprawę załatwić niezwłocznie. Tak to działa np. w przypadku wydawania prawa jazdy.
Rozróżnijmy teraz wniosek od zaświadczenia. Nie widzę z kolei podstaw do żądania od kandydatów żądania zaświadczeń o określonej treści np. zaświadczenia o ukończeniu szkolenia o zdefiniowanej przez organ treści.
Zasadniczo urząd ma tu tutaj swój cel. Chce się jak najmniej narobić. Niech HT za niego podlicza nalot kandydata, potem niech to robi jeszcze raz egzaminator.
Jeżeli organ ma ochotę precyzyjnie definiować zaświadczenia to powinien zmienić przepisy easowskie.
Jakich jeszcze oświadczeń (oprócz nalotów, o których wyżej) i zaświadczeń dotyczących szkolenia oczekuje urząd, przyjrzyjmy się nieco stronie —> https://www.ulc.gov.pl/pl/personel-lotniczy/certyfikacja-organizacji-i-rejestracja-podmiotow/organizacje-ato-pl/szkolenia/zaswiadczenia-o-ukonczeniu-szkolenia-do-licencji-i-uprawnien . Nie za bardzo rozumiem w jaki sposób zaświadczenia zostały podrzucone jak kukułcze jaja na podstronę inspektoratu zajmującego się nadzorem nad ośrodkami szkolenia, wszak mają one inne metody pracy (audyty) i nie uczestniczą zasadniczo w postępowaniu licencyjnym.
Ciekawsze przykłady twórczości urzędowej to:
– Niemal każde zaświadczenie o ukończeniu szkolenia kończy się rekomendacją HT z dopiskiem „praktyka została podana po sprawdzeniu na zgodność z dokumentami przebiegu szkolenia, książką pilota i instrukcjami organizacji oraz z wymaganiami Part FCL” , HT niedługo będzie oświadczał, że nie jest wielbłądem i sprawdził świadectwo bierzmowania kandydata, bo „władza” tak chce.
– Egzaminator musi podpisywać się na zaświadczeniu, co jest już absurdalne. Szkolenie się zakończyło z momentem wydania zaświadczenia. Kandydat mógł wrócić po szkoleniu np. z Rzeszowa do Szczecina, aby tam zdać egzamin. Ale zaświadczenie powinno pojechać z kandydatem? Wynik egzaminu podaje się na protokole egzaminacyjnym, a nie zaświadczeniu. Jeżeli kandydat nie zda egzaminu, to egzaminator i tak przekaże wynik urzędowi. Ktoś chce ludziom komplikować bezpodstawnie życie.
– Tak jak pisałem przepisy europejskie wymagają tylko rekomendacji (w większości krajów wystarczy jedno zdanie) dla egzaminów praktycznych (skill test – czyli egzaminy do wydania licencji/uprawnienia), nasz urząd postanowić ten wymóg na kontrole umiejętności (wznowienie/przedłużenie). Mało tego takiej rekomendacji wymaga się też od instruktora prowadzącego szkolenia odświeżające w przypadku wznowienia uprawnienia. Jeżeli Prezes/WicePrezes/Dyrektor/Naczelnik ULC (może pominąłem jakieś ogniwo) nie rozumieją, że prawo UE jest zgodnie z polską konstytucją nadrzędne nad polskimi rozporządzeniami do ustawy Prawo Lotnicze, jednolite w całej UE i bez upoważnienia w tym prawie nie można go zmieniać, uzupełniać, zmieniać znaczeń to znaczy, że mamy do czynienia ze swoistym matrixem i powinni zostać objęci troską Ministerstwa Infrastruktury. Jak komuś prawo UE nie pasuje, to niech ubiega się o jego zmianę. Gdyby to wszystko miały chociaż miało jakikolwiek wydźwięk praktyczny.
Organ chce wiedzieć w jakim języku prowadzone było szkolenie. Odklejenie się od rzeczywistości jest tutaj ogromne. W dzisiejszym świecie lotniczym niemal codziennie używa się zarówno języka lokalnego jak i angielskiego włączając to etap szkolenia. Po co komu tego typu zagadki? Może w celu zaspokojenia ciekawości nielotnego inspektora należy liczyć ze stoperem czas szkolenia po polsku i angielsku? Co to ma licencjonowania, skoro od sprawdzania ośrodków są inni ludzie w urzędzie, którzy bardziej lub mniej rozumieją specyfikę szkolenia i przynajmniej posiadają licencje. Może tu mamy do czynienia z kryzysem wiary w pracę nadzorujących ośrodki szkolenia? Jeżeli tak, to są na to lepsze rozwiązania np. zrobienie licencji i przeniesienie się do pracy w charakterze inspektora lotniczego, dokumentacja ośrodka będzie wtedy do dyspozycji, można robić niezapowiadane audyty itd.






Dodaj komentarz