Wielokrotnie pisałem o zbędnym, drogim i niebezpiecznym ULCowym fenomenie zwanym (Lotniczą) Komisją Egzaminacyjna (LKE), a teraz postaram się podać receptę jak można tej patologii się pozbyć.
Art. 99 ust. 2 ustawy Prawo Lotniczej mówi:
„Prezes Urzędu powołuje członków komisji egzaminacyjnej spośród osób wyróżniających się odpowiednimi kwalifikacjami, wiedzą i doświadczeniem w zakresie lotnictwa, z uwzględnieniem przepisów prawa Unii Europejskiej dotyczących egzaminowania personelu lotniczego.” .
Egzaminy lotnicze możemy podzielić z grubsza na teoretyczne i praktyczne oraz europejskie i krajowe.
W Europie wymaga się aby egzaminy teoretyczne przeprowadzane były w formie testu komputerowego. Jest to tania i obiektywna forma egzaminowania i nie ma żadnych przeszkód aby taką formą objąć wszystkie egzaminy teoretyczne w ULC. W przeszłości kiedy egzaminy te miały formę ustną powoływanie egzaminatorów miało sens. Dzisiaj bardziej Prezes powinien powoływać komputery wyróżniające się mocą niż egzaminatorów teoretycznych wyróżniających się wiedzą. Pytania do wielu rodzajów licencji przygotowuje EASA, pozostałe pytania są z tzw. „Bazy Krajowej” z poprzedniej epoki i z bezpieczeństwem lotniczym mają coraz mniej wspólnego. LINK.
Komisja Egzaminacyjna ma swoją strukturę stałą np. Przewodniczący lub Sekretarz. Nie potrzeba chyba jednak włączać komputerów, lub kolejkomatu komisyjnie. Forma jest poniekąd nieadekwatna do treści.
Jeżeli idzie o egzaminy praktyczne, to stosowne regulacje unijne przeniosły przywilej egzaminowania z ULCu na samych egzaminatorów. Certyfikat egzaminatora musi zostać wydany egzaminatorowi, jeśli spełnia szczegółowe wymagania tych przepisów. ULC ma jedynie obowiązek egzaminatorów monitorować i nie reprezentują oni jak w dawnych czasach urzędu.
W przypadku zaś egzaminatorów dla licencji, świadectw kwalifikacji uregulowanych w przepisach krajowych np. samoloty ultralekkie to lakoniczne kryteria ustawowe „kwalifikacji, wiedzy doświadczenia” mogą być przedmiotem nadużyć, a komisja egzaminacyjna była już swego czasu przedmiotem działań CBA.W praktyce to często niewiele wiedzący o lotnictwie urzędnicy, według niejasnych kryteriów rozdają arbitralnie w imieniu Prezesa upoważnienia egzaminatora i nie ma to nic wspólnego z cytowanym wyżej fragmentem ustawy Prawo Lotnicze.
Nie ma żadnego sensu praktycznego, aby egzaminatorzy uczestniczyli w jakiekolwiek komisji.
Cytowany zapis ustawy powinien być skreślony, a przepisy dotyczące licencji krajowych analogicznie jak europejskie powinny zostać uzupełnione o „uprawnienie” egzaminatora ze zdefiniowanymi szczegółowo kryteriami wiedzy i doświadczenia. Do skreślenia są również następujące ustępy art. 99 Prawa Lotniczego: 2 a, 3, 4, 4a, 5 i 6 a jego ust. 1 powinien zostać uproszczony do:
„Warunkiem uzyskania licencji jest pozytywny wynik egzaminu składającego się z części teoretycznej lub praktycznej„. Egzaminy nie są już dla większości licencji państwowe, a przyjmować je mogą również inne nadzory krajowe lub posiadacze stosownych certyfikatów egzaminatora z innych krajów. Zdane tak egzaminy europejskie (EASAowskie) są na równi ważne z tymi z ULC i nie wymagają łaski jakiegoś „uznawania”.
Skarb państwa niepotrzebnie narażany jest regres ubezpieczeniowy w przypadku wystąpienia szkody w czasie egzaminu praktycznego z członkiem komisji na pokładzie. Cały system opłat ze egzaminy praktyczne nie ma wiele wspólnego z prawem i logiką.
Szkolenia teoretyczne i praktyczne egzaminatorów powinny prowadzić ośrodki szkolenia a nie ULC, który nie posiadając sprzętu nie powinien się do tego dotykać. Twierdzenie urzędników ULC, że to nie ULC ale starsi egzaminatorzy prowadzą szkolenia praktyczne to dziecinada pokroju „pieniądze biorą się z bankomatu”.
Komisję należy rozwiązać również dlatego, że na dzień dzisiejszy niepotrzebnie wydłuża czas przetwarzania wniosków licencji i uprawnień do nich wpisanych.
Egzaminatorów w przeliczeniu na liczbę pilotów mamy w Polsce mniej niż w innych krajach LINK
Piloci coraz częściej korzystają z usług zagranicznych egzaminatorów, a pieniądze uciekają za granicę.
Oczekiwanie na znalezienie dostępnego egzaminatora i długi czas przetwarzania wniosków licencyjnych powodują zatracanie nawyków lotniczych dopiero co wyszkolonych pilotów co jest niebezpieczne.
Wszelkie działania w takiej komisyjnej formie wiążą się z rozmywaniem odpowiedzialności, zagrożeniem korupcją i marnotrawieniem pieniędzy publicznych. Jeżeli Komisja potrafi zebrać się po to, aby zadać kandydatowi, pytanie, dlaczego chciałby został egzaminatorem, to duch filmu Rejs jest ciągle na ul.Flisa w Warszawie żywy. Kandydat ma zazwyczaj większe doświadczenie lotnicze niż cały zespół przesłuchujący. Parodia westernu.
Termin „Lotnicza Komisja Egzaminacyjna” zniknął ze struktury organizacyjnej ULC, po tym jak zapytałem nadzorujące ministerstwo o ustawowe umocowanie takiego organu (ustawa mówi tylko o Komisji Egzaminacyjnej), ale ULC nie zdążył jeszcze pozbyć się tego reliktu do końca. Wpisano go np. do Krajowego Planu Bezpieczeństwa 2023-2025, aby mierzyć idiotyczny wskaźnik bezpieczeństwa liczby ściągających w stosunku do całkowitej liczby zdających. Prezes ULC jak widać nie do końca czyta to co podpisuje, a za użycie terminu „LKE” powinien on karać urzędników dyscyplinarnie.
Poprzedni skład Ministerstwa Infrastruktury po moim zgłoszeniu zobowiązał ULC do przygotowania zmian w systemie egzaminowania, ale jak przypuszczam został ofiarą gry na czas urzędników z ulicy Flisa, może nowy skład ministerstwa coś wskóra.
Reasumując (L)KE to relikt: niepotrzebny, niebezpieczny, korupcjogenny i powinien jak najszybciej zniknąć. Prezesowi ULC zniknie wtedy jednocześnie zbędny ciężar powołań egzaminatorów i narzędzie do ograniczania rozwoju rynku lotniczego.


Dodaj komentarz