W poprzednim wpisie pisałem o co chodzi w zgadywankach we wnioskach dotyczących licencji i uprawnień. Poruszane tam tematy to tylko wierzchołek góry lodowej.
Po każdej teorii warto przejść do praktyki i myślę, że warto pokazać przykładu trochę innych „kwiatków”, które negatywnie wyróżniają nasz ulubiony urząd.
Organ (urząd) ma prawo, a wręcz obowiązek zdefiniować wnioski (FCL.015) o wydanie licencji, uprawnień, certyfikatów, wpisów i przywilejów.
Przyjrzyjmy się nieco niektórym wnioskom —> https://www.ulc.gov.pl/pl/personel-lotniczy/licencjonowanie-personelu-lotniczego/wzory-wnioskow
W niektórych przypadkach przepisy UE definiują od razu format wniosku (co urzędnicy mają głęboko w poważaniu) i wraz z takim wnioskiem o wydanie mamy od razu raport z egzaminu (protokół), bo po co tworzyć oddzielne dokumenty np. wnioski o wydanie oraz oceny kompetencji instruktorskich, podobnie uprawnienia na typ i klasę, itd, które bez trudu odnajdziemy w przepisach. Okazuje się, jak to powiedział kiedyś znany instruktor obrazowo szkolonemu uczniowi , że jak „wół pierdzi, to obora słucha”, tzn. aplikant musi się stosować do przepisów, a urzędnicy będąc „władzą” tylko mogą je stosować.
Trzeba znać swoje miejsce w szeregu. Jak urzędnik powie latem, że jest zima, to lepiej chcąc być po bezpiecznej stronie, zabrać ze sobą na Flisa sanki albo narty, a przed opuszczeniem urzędu pożegnać się ładnie ze wszystkim:
/Od 3 minuty demo jak można ćwiczyć w sezonie wakacyjnym pro urzędową postawę na wakacjach/
Do jakich oparów absurdu chcą nas jeszcze urzędnicy przyzwyczaić? Oto z niektórych przykładów;
– Wymagania medyczne, zdefiniowane są w PART-FCL, a nie jak wiadomo w PART-MED (wniosek numer 15/LPL1)
– Aby dokonać wpisu uprawnienia powinniśmy zgodnie z zasadami logiki już mieć jakąś licencję z nadanym numerem, ale taki numer licencji ciągle nie pozwala urzędnikom nas jednoznacznie zidentyfikować i żądają od nas numeru PESEL Oby nie skończyło się to zaciągnięciem jakiegoś kredytu w naszym imieniu 👮
– Do wniosku o licencję pilota szybowcowego powinniśmy załączyć kopię certyfikatu symulatora na którym odbyliśmy szkolenie. Co prawda ja o takich certyfikatach symulatorów szybowcowych jeszcze nie słyszałem, ale urząd ma dar przewidywania i wizjonersko już taką możliwość przewidział.
– A może potrzebny jest wpis biegłości językowej po przedłużeniu naszego Level 4 or above? Voila. Naturalna i wręcz oczywista dla przeciętnego zjadacza chleba nazwa wymaganego dokumentu to „Wniosek o wymianę licencji z powodów administracyjnych” (17/LPL1) . Petent błyskotliwością umysłu urzędnikowi nie dorówna😩
–
Do każdego wniosku dołączone jest powielane co chwila te same
oświadczenie RODO (lasy giną) i inne „ciekawe” oświadczenia np. prośba „o doręczenie pism za pomocą środków komunikacji elektronicznej (email) w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną” . Od dnia 5 października 2021 r. zmienił się art. 63 par. 1 kodeksu
postępowania administracyjnego (dalej: k.p.a.) i definitywnie organy
publiczne nie mogą – w świetle k.p.a. – rozpatrywać podania (żądania, wyjaśnienia, odwołania, zażalenia) przesłanego
zwykłym e-mailem i powinny być one pozostawione bez rozpoznania.
–
Możemy, znaleźć wniosek o wydanie licencji na podstawie kwalifikacji
nabytych w lotnictwie państwowym, a przepisy Europejskie dozwalają na
taką konwersję tylko dla pilotów wojskowych (Art. 10 Rozporządzenia (UE) Nr. 1178/2011). Lotnictwo państwowe to nie tylko lotnictwo wojskowe.
Nie wiem w jakim celu do wydania licencji ATPL(A) lub przenoszeniu
licencji do Polski potrzebny jest nalot na AN-2, jest to taki sam
samolot Aneksu 1 do Rozporządzenia Bazowego jak np. Piper Cub, Gawron i
nalotu na tych samolotach (za wyjątkiem czasu szkolenia przy zachowaniu
specjalnych warunków) do nalotu do wydania licencji. Jestem przekonany,
że nasze licencjonowanie nie dostąpiło łaski olśnienia o co w tym
wszystkim chodzi.
Czymże jest nawet perfekcyjna treść wniosku bez godnej oprawy graficznej….
Zacznijmy więc od czcionki, awangardowy
arial zastosowany we wszystkich wnioskach zasługuje na uznanie. Przekonywujące
argumenty „za” znalazłem dopiero przez ChatGPT:
„Wybierając jedną określoną czcionkę, urząd może zapewnić jednolity i
czytelny wygląd wniosków. Arial jest szeroko stosowaną, prostą czcionką,
która jest dobrze czytelna zarówno na ekranie, jak i w druku. „.
Nic tylko pogratulować wyboru ascetycznej i gustownej formy doskonale wpisującej się w dostojeństwo urzędu. Widać, że tak strategicznej decyzji nie podejmował „Janusz z wąsem”, wszak krój to proporcjonalny, jednoelementowy i bezszeryfowy.
Oprócz dostojnej czcionki na uwagę zasługuje też odważna kolorystyka wniosków. Co prawda logo urzędu jest bezbarwne, bo praca tam nie musi być wcale kolorowa, ale już oznaczanie kolorystyczne wniosków pobudza wyobraźnię:
Na kolorowe kredki do logo urzędu kasy jak widać brakowało, a monitory trzeba oszczędzać.
Co tam nasze podatki czy oczekiwania choćby minimalnego poziomu jakości usług urzędu. Mamy urząd jaki mamy i chyba tylko w ramach narodowej tradycji tolerancji znosimy go z powagą starych dębów. Chyba najmniejszymi problemami na ulicy Flisa są niedostatek środków publicznych i konieczność zmian w prawie.
Jeżeli organ ten nie potrafi nawet wykorzenić mylnego przeświadczenia, że na wszystkie sprawy ma miesiąc, który zwyczajowo przedłuża się np. żądaniem przesłania logbooka w 30 dniu od daty złożenia wniosku to widać, że standardy prawne panujące tam są bardzo niskie.







Dodaj komentarz