
Trzy lotniska, trzy historie, jeden wzorzec: infrastruktura lotnicza o strategicznym znaczeniu dla lokalnych społeczności i szkolenia pilotów styka się z kapitałem i osobami wywodzącymi się z krajów byłego bloku wschodniego – dawnego Układu Warszawskiego i RWPG. Nie chodzi o przypadkowych zachodnich inwestorów szukających okazji na rynku nieruchomości, tylko o specyficzny, nietypowy profil: Słowację, Łotwę (z rosyjsko-ukraińskim wątkiem w tle) i Węgry – trzy kraje z tej samej, wspólnej przeszłości politycznej. Państwo polskie przez lata nie reaguje.
Lotnisko Częstochowa-Rudniki
Betonowy pas o długości 2000 metrów i szerokości 60 metrów, drogi kołowania, hangary, baza paliwowa, wieża kontroli ruchu lotniczego – to infrastruktura, jakiej nie powstydziłoby się niejedno lotnisko regionalne. Aeroklub Częstochowski jest właścicielem zaledwie 7 hektarów terenu, na którym stoją jego hangary. Reszta – 90 procent z 232 hektarów, w tym cały betonowy pas startowy i drogi kołowania – należy od lat do obywatela Słowacji, Romana Bušo.
Latem 2026 roku sytuacja się zaostrzyła. Bušo wypowiedział Aeroklubowi Częstochowskiemu umowę użytkowania terenu ze skutkiem na 31 grudnia 2026 roku, a jego grunt – na wniosek Gminy Rędziny – ma trafić na licytację. Aeroklub ostrzega, że od stycznia 2027 roku lotnisko może utracić pełną funkcjonalność – bez betonowego pasa pozostanie mu jedynie 600-metrowa droga trawiasta. Zagrożone jest szkolenie pilotów szybowcowych i samolotowych, organizacja zawodów lotniczych, a także współpraca z Jednostką Wojskową Komandosów z Lublińca, która korzysta z infrastruktury lotniska. Lokalna redakcja Życie Częstochowy wprost zauważa, że w świetle doświadczeń pełnoskalowej wojny Rosji przeciwko Ukrainie szczególnego znaczenia nabiera rozproszenie, odporność i elastyczność infrastruktury wojskowej – dokładnie to, co licytacja gruntu w Rudnikach może bezpowrotnie zniszczyć.
Najbardziej wymowny jest sposób, w jaki ten teren jest dziś oficjalnie promowany. W bazie ofert inwestycyjnych Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH), oferta nr 24-599, cały obszar – 324 hektary z możliwością rozszerzenia do 350 – figuruje jako greenfield w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, przeznaczony pod zabudowę produkcyjno-magazynową i usługowo-handlową, w cenie 196,8 zł za metr kwadratowy brutto. Sama infrastruktura lotniskowa – pas startowy, drogi kołowania – jest w tej ofercie wpisana wprost jako „przeszkoda podziemna i naziemna” do zagospodarowania, nie jako wartość do zachowania. Co istotne, właścicielem nie jest wyłącznie Roman Bušo (271,63 ha) – 52,47 hektara tego samego terenu należy do Skarbu Państwa. Państwo polskie nie tylko nie chroni tego lotniska – poprzez własną agencję inwestycyjną aktywnie pomaga je sprzedać pod magazyny, będąc przy tym współwłaścicielem części gruntu.
Efekt: strategiczna infrastruktura lotnicza budowana i utrzymywana przez dekady jako dobro sportowo-szkoleniowe znajduje się poza jakąkolwiek kontrolą państwa, w rękach jednego zagranicznego właściciela, który w dowolnym momencie może zdecydować o jej losie.
Lotnisko Bagicz
Samorządowcy i władze Aeroklubu apelują do Prezesa Rady Ministrów o interwencję, rozważają wykup terenu przez państwo lub samorządy. Poseł Andrzej Szewiński złożył interpelację do MON i Ministerstwa Aktywów Państwowych z propozycją przekształcenia Rudnik w lotnisko typu dual use, cywilno-wojskowe. MON odrzucił tę opcję.
Historia Bagicza jest starsza i bardziej skomplikowana, ale prowadzi do podobnego wniosku. Teren dawnej sowieckiej bazy lotniczej pod Kołobrzegiem – 103,5 hektara z trzykilometrową linią brzegową – należy do spółki Baltic Center Polska (KRS 0000066942). Od 2019 roku jedyną udziałowczynią spółki jest Anna Jefimenko, według ustaleń Niezalezna.pl obywatelka Łotwy. Prokurentem spółki od grudnia 2017 roku jest Mariusz Świder – absolwent moskiewskiego MGIMO, politolog i arabista, skarbnik stowarzyszenia Patria, opisywany przez to źródło jako działacz prorosyjski.
Spółkę-matkę Baltic Center Polska, zarejestrowaną w Rydze, założył – jak podaje Niezalezna.pl, powołując się na własne ustalenia – Michaił Lisicyn, znany też jako Michael Trastrup, opisywany przez to źródło jako rosyjsko-ukraiński przestępca. Grunt w Bagiczu, wyceniony obecnie na 80,5 miliona złotych, wystawiono na międzynarodowy rynek pod nazwą Baltic Resort – jako lokalizację pod wielkoskalowy kompleks hotelowo-apartamentowy.
Po dwunastoletnim sporze sądowym gmina Ustronie Morskie odzyskała w 2023 roku 44 hektary przyległego terenu, argumentując niewywiązanie się inwestora z deklarowanych planów budowy lotniska i kurortu. Pozostałe 103,5 hektara wciąż stanowi prywatną własność struktury skupionej wokół Baltic Center Polska.
Warszawa-Babice (Bemowo)
Trzecia kropka dotyczy lotniska Warszawa-Babice (EPBC), zwanego też lotniskiem Bemowo . Mechanizm zagrożenia jest tu inny niż w Rudnikach czy Bagiczu: nie chodzi o przejęcie samego gruntu lotniska, tylko o zabudowę tuż obok niego.
Galeria Bemowo, jedno z najstarszych centrów handlowych w Warszawie, sąsiaduje bezpośrednio z lotniskiem. Właścicielem obiektu od końca 2021 roku jest spółka Futureal Investment Partners, należąca do węgierskiej grupy deweloperskiej Futureal (w ramach grupy działa też deweloper mieszkaniowy Cordia, aktywny również w Sopocie i Krakowie). Węgry, podobnie jak Czechosłowacja i Łotewska SRR, przez dekady należały do tego samego bloku politycznego – Układu Warszawskiego i RWPG.
Futureal zapowiedział zamknięcie galerii z dniem 1 stycznia 2027 roku i wyburzenie obiektu, a w jego miejscu planuje budowę osiedla mieszkaniowego liczącego około 1,2 tysiąca mieszkań dla blisko 3 tysięcy mieszkańców. Radni dzielnicy Bemowo sprzeciwiają się skali inwestycji, wskazując między innymi na bezpośrednie sąsiedztwo czynnego lotniska i ryzyko przyszłych konfliktów hałasowych między nowymi mieszkańcami a operacjami lotniczymi na EPBC.
To klasyczny mechanizm reverse sensitivity: najpierw powstaje osiedle obok istniejącego od dekad lotniska, potem nowi mieszkańcy zaczynają skarżyć się na hałas, a z czasem to lotnisko – a nie decyzja planistyczna, która dopuściła zabudowę mieszkaniową w jego sąsiedztwie – staje się stroną uznawaną za uciążliwą i kandydatem do ograniczenia albo likwidacji.
Wspólny mianownik
W trzech przypadkach powtarza się pokrewny schemat, choć realizowany dwiema różnymi drogami. W Rudnikach i Bagiczu kapitał z krajów byłego bloku wschodniego – słowacki i, według ustaleń Niezalezna.pl, łotewski wraz z rosyjsko-ukraińskimi powiązaniami spółki-matki – przejął sam grunt lotniskowy i dziś decyduje o jego dalszym istnieniu. W Warszawie-Babicach węgierski kapitał deweloperski nie przejmuje pasa, tylko zabudowuje jego bezpośrednie sąsiedztwo, tworząc przyszły konflikt planistyczny, który może skończyć się identycznie – ograniczeniem albo likwidacją lotniska, tyle że pod pretekstem ochrony nowych mieszkańców przed hałasem, który był tam długo przed nimi.
W obu wariantach efekt końcowy jest ten sam: strategiczna infrastruktura lotnicza budowana i utrzymywana przez dekady jako dobro publiczne, sportowe lub szkoleniowe, znajduje się poza realną kontrolą polskiego państwa – albo dlatego, że grunt należy do zagranicznego właściciela, albo dlatego, że decyzje planistyczne dopuszczające zabudowę w sąsiedztwie lotniska zapadają bez uwzględnienia jego dalszego funkcjonowania.
Trzy różne kraje, trzy różne mechanizmy prawne – a jednak ten sam rodzaj pytania powtarza się w każdym z tych trzech przypadków: kto formalnie jest właścicielem gruntu albo terenów sąsiadujących, i czy państwo polskie w ogóle wie, komu oddało kontrolę nad strategiczną infrastrukturą lotniczą.
Dokładnie ten problem – brak realnej ochrony prawnej lotnisk lotnictwa ogólnego przed przejęciem gruntu, zabudową sąsiedztwa czy dowolną decyzją prywatnego właściciela – jest przedmiotem petycji złożonej 1 czerwca 2026 roku do Ministerstwa Infrastruktury (petycje.gov.pl/web/infrastruktura, sygn. DL-2-1.0530.5.2026, termin odpowiedzi wydłużony do 1 września 2026). Postuluje ona między innymi nadanie lotniskom GA statusu infrastruktury krytycznej i wprowadzenie odporności na roszczenia hałasowe nowej zabudowy – dokładnie tych mechanizmów, których zabrakło w Rudnikach, Bagiczu i na Bemowie.
Wojna w Ukrainie pokazała, jak bardzo wyprzedaż i wygaszanie starej infrastruktury lotniskowej było błędem strategicznym. Od lutego 2022 roku główny ciężar logistyki wsparcia dla Ukrainy przejęły duże porty – przede wszystkim Rzeszów-Jasionka, gdzie w ciągu miesiąca od wybuchu wojny wylądowało ponad 400 samolotów transportowych, a według szacunków przez lotnisko to przepływa nawet 80 procent zachodniej pomocy wojskowej dla Ukrainy, oraz lotnisko w Lublinie, uruchomione jako kolejny węzeł pomocowy. Ale wojna pokazała też, że w razie potrzeby sięga się po dawną, mniejszą infrastrukturę, którą wcześniej państwo próbowało się pozbyć albo która stała pod cywilnym, drugorzędnym zarządem. Lotnisko w Mielcu – na co dzień lotnisko przemysłowo-aeroklubowe przy zakładach PZL Mielec, nie żaden duży port – już w połowie lutego 2022 roku, w ciągu kilku dni od inwazji, zaczęło przyjmować żołnierzy amerykańskiej 82. Dywizji Powietrznodesantowej: powstała tam baza wojskowa, ciągnęły konwoje ciężkiego sprzętu, a lotnisko cywilne (aerokluby, szkoły pilotażu) działało dalej równolegle. Wojsko USA stacjonowało w Mielcu przez ponad rok, do 2023 roku. Podobnie lotnisko w Nowym Mieście nad Pilicą – dawna baza wojskowa, którą Agencja Mienia Wojskowego przez lata bezskutecznie próbowała wystawiać na sprzedaż – zostało wykorzystane przez Amerykanów: od 6 marca 2022 roku regularnie lądowały tam samoloty transportowe LM-100J należące do amerykańskiej firmy Pallas Aviation, w większości lecące z bazy Ramstein w Niemczech; do lipca 2024 roku doliczono się co najmniej 257 takich operacji. Oddawanie i wyprzedaż starych lotnisk – wojskowych i cywilnych – było błędem. Jeszcze dziś jest to błąd odwracalny. Jutro może już nie być.
Zastrzeżenie: niniejszy wpis ma charakter analizy i komentarza dotyczącego sprawy o istotnym znaczeniu publicznym – ochrony infrastruktury lotniska ogólnego w Polsce – i opiera się na dwóch rodzajach źródeł, które celowo są tu rozróżnione.
Po pierwsze, fakty rejestrowe i urzędowe: dane z Krajowego Rejestru Sądowego (w tym numer KRS 0000066942), informacje ze stron internetowych spółek, komunikaty aeroklubów, uchwały samorządów, interpelacje poselskie oraz doniesienia wielu niezależnych redakcji (m.in. w sprawie lotniska Rudniki i Galerii Bemowo). Te informacje autor traktuje jako zweryfikowane i podaje jako fakty.
Po drugie, ustalenia dotyczące struktury właścicielskiej Baltic Center Polska w Bagiczu – obywatelstwo Anny Jefimenko, charakterystyka polityczna Mariusza Świdra, tożsamość i przeszłość kryminalna założyciela spółki-matki w Rydze – pochodzą wyłącznie z jednego źródła dziennikarskiego, Niezalezna.pl (28 lutego 2024), o wyraźnie zarysowanym profilu politycznym. Autor nie zweryfikował tych ustaleń niezależnie i przedstawia je wyraźnie jako relację tego źródła, a nie jako własne stwierdzenia faktu. W szczególności określenia takie jak „działacz prorosyjski” czy „przestępca” są cytowanymi ocenami i ustaleniami Niezalezna.pl, nie prawomocnymi wyrokami sądu ani niezależnie zweryfikowanym stwierdzeniem faktu przez autora tego wpisu.
Wpis nie zarzuca żadnej z wymienionych osób ani spółek popełnienia przestępstwa ani czynu niedozwolonego poza tym, co wprost przypisano cytowanemu źródłu. Wszystkie osoby i podmioty wymienione w tekście są zaproszone do przedstawienia swojego stanowiska lub sprostowania poprzez pozostawienie komentarza pod tym wpisem – zostanie ono opublikowane i uwzględnione w ewentualnej aktualizacji treści.

Dodaj komentarz